miejsce ubrań w dolnej szafce zajęły słoiki.. bo w kuchni się już nie mieściły. dżemy najbardziej upodobały sobie podróże na trasie Elbląg - Gdańsk, samochodem, czasem pociągiem, rzadziej autobusem. ostatnim ulubieńcem była mieszanka pt. jabłko, gruszka, jeżyna. dwie łyżeczki sprawdziły się doskonale w chwili "ratunku, nie ma nic słodkiego, potrzeba mi cukru!". maliny ze słoika lubią taplać się w herbacie, pigwa też. raz nawet (o czym nie powinnam mówić głośno) miałam taką ochotę na słodkie kanapki, że do pracy zapakowałam bułkę posmarowaną dżemem, i to nie kulinarny upadek, a chwilowa słabość, wiadomo. są mirabelki, takie gwiazdy (bo takie pyszne), pierwszy raz schowały się w słoikach w tym roku i bardzo słuszna to była decyzja, mają piękny pomarańczowy kolor i smakują wybornie. albo róża, dynia, gruszki w syropie i jabłka do szarlotki.. są też i bardziej wytrawne kąski, ale zainteresowanie nimi jakoś mniejsze. purpurowe buraczki do obiadu, ale żeby było bez nudnych zagrań - z dodatkiem śliwki. jest marynowana papryka z kalafiorem, ogórki, może znalazłyby się jeszcze jakiś patison. lubię te moje słoiki. ale najbardziej to uwielbiam moją Mamę, która je wszystkie czaruje latem i u schyłku jesieni, a ja tylko obklejam i opisuję słoiki. tak sobie o nich przypomniałam, bo zimą nic tak nie daje namiastki lata jak myśl o wygrzanych w słońcu jeżynach. i dobrze, że można je sobie teraz tak bezkarnie jeść. ze słoika.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w słoiczku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w słoiczku. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 stycznia 2014
środa, 9 października 2013
jesienna konfitura z mirabelek lub innych śliwek
kiedy liści szurających pod butami coraz więcej, kiedy poranki, gdy o 6:13 wychodzę z domu są coraz ciemniejsze i coraz chłodniejsze.. to znaczy, że jesień. i wtedy potrzeba kojących dań na talerzu. potrzeba drożdżówki z dżemem i kubkiem ciepłej herbaty - razem doskonale umilają popołudnie. łyżka szczęścia, łyżka słońca - z mirabelek. nawet jeśli się trochę spóźniłam z recepturą na tą konfiturę - nic straconego! te żółte śliwki można zamienić na inne, ostatnie z pewnością znajdą się na straganach. a zimą taki słoik to dopiero będzie przyjemność!
poniedziałek, 2 września 2013
hello september ♥ jeżyny
za każdym razem, gdy czas przyspiesza i z sierpnia nagle robi się wrzesień, nieustannie mówię o ciepłych wełnianych swetrach, monotematycznie rozmyślam o ciepłej herbacie, o rześkich porankach, o kubkach słodkich malin i jeżyn, ustawiam na półkach słoiki gruszek. w tym roku nie jest inaczej, zrobiłam ostatnie ciasto z truskawkami i zjadłam pierwszą figę, jesień idzie i bardzo mi się to podoba. szczególnie jeśli będą mi w niej towarzyszyć pyszne owoce schowane w słoikach.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
czerwcowy dżem rabarbarowy
co roku, mniej więcej w 1/3 miesiąca zastanawiam się za co tak lubię czerwiec. rok temu (tu) o tej porze szukałam snów pod poduszką w gdańskim pokoju, a dziś puszczam bańki mydlane na sopockim balkonie. czerwiec jest fajny, bo urodzinowy. z pudełkiem słodkich słów i czekoladek zostawionych na łóżku. to małe podróże, kanapki z dżemem z rabarbaru, kolejne rozdziały magisterki, lody bazyliowe w zamrażarce, starówka nocą i gdy zaczyna świtać, powroty zaspaną skmką. szósty miesiąc do lubienia.
wtorek, 29 stycznia 2013
kokosowy krem, tylko ten!
w śnieżne popołudnia, gdy za oknem już ciemno, można usmażyć cały talerz naleśników i smarować je tym kremem. można podarować go komuś w prezencie (co sama uczyniłam i co bardzo polecam, bo przyjemnie jest robić dla kogoś słodkie podarki). można go wyjadać łyżką ze słoika, przełożyć nim ciastka albo zjadać grube kromki chleba z grubą warstwą kokosa i.. w zasadzie, to nie wymyśliłam co jeszcze. ale pasuje do tych ujemnych temperatur, które skutecznie zdają się wymrażać smutki. dobrze mieć taki słoik w lodówce na nastrój pod tytułem 'brakuje mi słodkiego i endorfin, potrzebuję dziś miliona kalorii', ale nie tylko na ten.
środa, 7 listopada 2012
chodź do łóżka (albo dżem dyniowy i ciasto)
w łóżku lubię jeść ciepłą owsiankę w leniwy poranek (najlepiej w piżamie). czytać książki, pisać listy, siedzieć z komputerem na kolanach, pić herbatę z malinowym musem i dużym kawałkiem pomarańczy, czytać smsy, kartkować gazety. lubię też leżeć i rozmawiać z Kimś do nocy, szukać snów pod poduszką, uczyć się (tego z reguły nie lubię, ale jak już muszę, to w łóżku), z lusterkiem w jednej ręce i tuszem w drugiej malować rzęsy. lubię też wszystko inne co w łóżku, wiadomo. a w szaro bure i deszczowe jesienne dni najchętniej nie wychodziłabym z łóżka i nie zaglądała za okno, a już na pewno nie wystawiałabym nosa poza mury mojego równie szaro burego blokowiska. więc siedzę sobie w tym moim ciepłym domu i piekę ciasto. a jak piekarnik grzeje na 180 stopni, to ciepło roznosi się po całej kuchni i jest jeszcze przyjemniej. ładnie pachnie. ciepłą jesienią.
czwartek, 24 lutego 2011
piątek, 6 listopada 2009
zapach lata i pomidory
jeszcze te obrazy, te smaki. pełne ciepła i słońca. pomidory w tym roku upodobały sobie bardzo nasze krzaczki i rosły w niewyobrażalnych ilościach. a źle narzekać, że za dużo, więc wiadra całe zamieniały się w smakowite słoiki pełne przecieru i soku.
sok pomidorowy
pomidory koktajlowe lub zwykłe
sól, przyprawy
pomidory pozbawić ogonków i dokładnie umyć. wrzucić do dużego garnka i gotować aż oddzielą się od skórek. następnie przetrzeć przez sito, znów gotować dodając przyprawy - może być zwyczajnie z solą i pieprzem, a można poeksperymentować np. z włoskimi smakami. gorącym napełniać słoiki.
sok pomidorowy
pomidory koktajlowe lub zwykłe
sól, przyprawy
pomidory pozbawić ogonków i dokładnie umyć. wrzucić do dużego garnka i gotować aż oddzielą się od skórek. następnie przetrzeć przez sito, znów gotować dodając przyprawy - może być zwyczajnie z solą i pieprzem, a można poeksperymentować np. z włoskimi smakami. gorącym napełniać słoiki.
sobota, 24 października 2009
pachnąco: dynia i pomarańcza
jeszcze jeden dżem. cudowna dynia, pachnąca pomarańcza. one nie tylko kolor mają piękny, ale smak - trudno go nawet opisać i porównać do czegokolwiek. nutka pomarańczy, słodko, ale nie za bardzo.
dżem dyniowo - pomarańczowy
1 kg dyni
1 pomarańcza
3 łyżki wody
sok z 1 cytryny
1 łyżka skórki z pomarańczy
Dynię oczyścić z pestek i skóry, pokroić w kostkę. Pomarańczę obrać i podzielić na cząstki (wcześniej obetrzeć skórkę na tarce). Wymieszać z dynią, zalać 3 łyżkami wody i dusić na malutkim ogniu pod przykryciem od czasu do czasu mieszając. Składniki mają się rozgotować na jednolitą masę. Przetrzeć mus przez sitko, dodać cukier, sok z cytryny i skórkę pomarańczową. Smażyć do żądanej gęstości. Gotowe powidła przełożyć do słoików i zapasteryzować - 15 minut. /skorzystałam z pomysłu abbry
czwartek, 22 października 2009
jak gruszki spotkały się z dynią. i cukinią
robiąc zielony dżem z gruszek postanowiłam odrobinę poeksperymentować. odłożyłam więc część owoców do drugiego garnka, dodałam kawałek cukinii (ze skórką dlatego znajdują się w nim ciemne zielone drobinki) i kawałek dyni. efekt końcowy był naprawdę zaskakujący, ale znikał szybciej od oryginału.
dżem gruszkowo cukiniowo dyniowy
gruszki, cukinia, dynia, galaretka, cukier
gruszki obrałam, wycięłam środki, pokroiłam na mniejsze kawałki, cukinię starła na tarce o dużych oczkach, dynię pokroiłam w kosteczkę, wrzuciłam wszystko do garnka, dolałam odrobinę wody, aby się nie przypalało. gotowałam tak, aby wszystkie składniki były miękkie. wtedy lekko je zblendowałam, ale tak by pozostały większe kawałki. później dodałam cukier (trzeba próbowac i dostosowywać jego ilość do naszych kubków smakowych). wrzuciłam też zieloną galaretkę, aby dżem był bardziej gęsty (i dlatego lekko zmienił kolor). gotowałam jeszcze kilkanaście minut, gorącym napełniałam słoiki, stawiałam do góry dnem i zostawiłam do ostygnięcia.
sobota, 10 października 2009
maliny śliwki czekodżem
nigdy wcześniej nie było u nas takiego połączenia smaków, ale zachwyciło nas całkowicie. miałam w pamięci śliwki z kakao, które widziałam gdzieś w internecie. a że maliny czekały aż coś z nich zrobimy, i śliwek było trochę, to znalazły się jeszcze i czekolady i kakao i pyszny dżem powstał.
czekodżem malinowo śliwkowy
maliny, śliwki, cukier, kakao, czekolada
umyte maliny i śliwki smażę a garnku o grubym dnie, aż będą miękkie, następnie przecieram przez sito, aby pozbyć się pestek. z powrotem wrzucam do garnka dodając cukier (ilość oczywiście dopasować do swoich smaków), kilka łyżek kakao oraz dwie połamane na kawałki mleczne czekolady (mogą być gorzkie). gotowałam tak jeszcze chwil kilka, gorącym napełniłam słoiki i zostawiłam do stygnięcia.
czekodżem malinowo śliwkowy
maliny, śliwki, cukier, kakao, czekolada
umyte maliny i śliwki smażę a garnku o grubym dnie, aż będą miękkie, następnie przecieram przez sito, aby pozbyć się pestek. z powrotem wrzucam do garnka dodając cukier (ilość oczywiście dopasować do swoich smaków), kilka łyżek kakao oraz dwie połamane na kawałki mleczne czekolady (mogą być gorzkie). gotowałam tak jeszcze chwil kilka, gorącym napełniłam słoiki i zostawiłam do stygnięcia.
wtorek, 29 września 2009
na zielono: gruszki i dżem
trochę szarości, trochę zieleni. wielka miska gruszek pojawiła się w naszym Domu. malutkich, słodkich. i tak powstał dżem. lubię to mieszanie w wielkim garze i słodki zapach owoców rozchodzący się po kuchni. i to ciepło.
dżem gruszkowy
gruszki, cukier, galaretka
gruszki obrałam, wycięłam środki, pokroiłam na mniejsze kawałki wrzuciłam do garnka, dolałam odrobinę wody, aby się nie przypalało. gotowałam tak gruszki, aby były miękkie. wtedy lekko je zblendowałam, ale tak by pozostały większe kawałki. później dodałam cukier (trzeba próbowac i dostosowywać jego ilość do naszych kubków smakowych). wrzuciłam też zieloną galaretkę, aby dżem był bardziej gęsty (i dlatego lekko zmienił kolor). gotowałam jeszcze kilkanaście minut, gorącym napełniałam słoiki, stawiałam do góry dnem i zostawiłam do ostygnięcia.
środa, 16 września 2009
letnie maliny i sok
kiedyś bywał tylko zimą. dolewany do gorącej herbaty miał mieć swój udział przy przeganianiu przeziębieniowych bakterii. pamiętam małe słoiczki pełne letnich malin, słodkich i pysznych. teraz, gdy mamy swoje maliny, nie jest już tak upragniony jak wtedy. stoi na zakurzonych półkach i tylko czasem ktoś po niego sięgnie.. dzisiaj kicham, boli mnie gardło i pewnie taka malinowa herbata byłaby najlepszym lekarstwem.
sok malinowy
maliny, cukier
Mama ma dwa sposoby na sok. pierwszy z nich to zasypanie malin cukrem i pozostawienie na noc. rano odlanie soku i zagotowanie, później zamknięcie w słoiczkach. a drugi - gotowanie malin na małym ogniu, dosypanie cukru, a dopiero na koniec odlanie soku (resztę przecieramy na sicie na mus). ilość cukru zawsze najlepiej dostosować do tego jak słodkie lubimy.
maliny, cukier
Mama ma dwa sposoby na sok. pierwszy z nich to zasypanie malin cukrem i pozostawienie na noc. rano odlanie soku i zagotowanie, później zamknięcie w słoiczkach. a drugi - gotowanie malin na małym ogniu, dosypanie cukru, a dopiero na koniec odlanie soku (resztę przecieramy na sicie na mus). ilość cukru zawsze najlepiej dostosować do tego jak słodkie lubimy.
środa, 9 września 2009
gruszki i słodki syrop
gruszki w syropie od zawsze kojarzą mi się z budyniem czekoladowym. czasem miewały goździkowy aromat i w jesienne popołudnia dodawały smaku temu słodkiemu deserowi. kilka dni temu otworzyłam tegoroczny słoiczek i aż miałam ochotę wyciągnąć z szafki garnek, z lodówki mleko.. ale zanim się namyśliłam gruszek już nie było, a w słoiku pozostała tylko słodka zalewa.
gruszki w syropie
gruszki, woda, cukier, ew. wanilia/cynamon/goździki
obrane gruszki przekroić na ćwiartki i usunąć gniazda nasienne, poukładać je w słoikach. przygotować zalewę z wody i cukru - na 1 litr wody około 60-70 dkg cukru. zalać nią owoce, do każdego słoika wsypując 1/2 łyżeczki kwasku cytrynowego. jeśli ktoś lubi to można dodać także szczyptę cynamonu, goździki czy wanilię. słoiki dobrze zakręcić i pasteryzować około 15 - 20 minut. takie gruszki są doskonałym dodatkiem do deserów, ale także pyszne wyjadane ze słoiczka. zalewę można rozcieńczać i traktować jako kompot.
środa, 26 sierpnia 2009
dżem marchwiowo - cytrynowy
było już o dżemie z cukinii, więc teraz pora na.. marchewkę. i cytrynę. jeśli ktoś lubi takie cytrusowe smaki, to z pewnością posmakuje mu ten dżem. nie czuć w nim warzywa, a lekką cytrynową goryczkę. jest gęsty, mimo, że bez dodatku sztucznych żelujących cukrów. lubię go w rogalikach, świetnie pasuje także do ciasteczek lub do kanapki z twarożkiem. ma bardzo słoneczny kolor i smak, który zaskakuje. marchewka i cytryna zamknięte w słoiczku..
dżem marchwiowo - cytrynowy
1 kg marchwi, 1 kg cytryn, 2 kg cukru, wanilia/cukier waniliowy
marchewkę obrać ze skórki, cytryny (najlepiej kupić takie z ładną grubą skórką, bez uszkodzeń) sparzyć we wrzątku, wyszorować i pokroić na dowolne cząstki wyjmując pestki. następnie oba składniki zmielić w maszynce do mięsa (razem z cytrynową skórką). przełożyć do garnka, dosypać cukier (myślę, że jego ilość można zmniejszyć, najlepiej po prostu próbować w czasie przygotowywania, czy jest już wystarczająco słodki) i i gotować około 40 minut mieszając od czasu do czasu. pod koniec gotowania można także dodać wanilię.lub cukier waniliowy. gorącym dżemem napełniać słoiki, zakręcać i stawiać do góry dnem. można go przechowywać zarówno w spiżarni jak i w lodówce. /przepis pochodzi z forum good-cook.ru
dżem marchwiowo - cytrynowy
1 kg marchwi, 1 kg cytryn, 2 kg cukru, wanilia/cukier waniliowy
marchewkę obrać ze skórki, cytryny (najlepiej kupić takie z ładną grubą skórką, bez uszkodzeń) sparzyć we wrzątku, wyszorować i pokroić na dowolne cząstki wyjmując pestki. następnie oba składniki zmielić w maszynce do mięsa (razem z cytrynową skórką). przełożyć do garnka, dosypać cukier (myślę, że jego ilość można zmniejszyć, najlepiej po prostu próbować w czasie przygotowywania, czy jest już wystarczająco słodki) i i gotować około 40 minut mieszając od czasu do czasu. pod koniec gotowania można także dodać wanilię.lub cukier waniliowy. gorącym dżemem napełniać słoiki, zakręcać i stawiać do góry dnem. można go przechowywać zarówno w spiżarni jak i w lodówce. /przepis pochodzi z forum good-cook.ru
czwartek, 13 sierpnia 2009
dżem cukiniowy
pyszny do twarożku, pyszny wyjadany łyżeczką ze słoika. nikt nie zgadnie, że zrobiony z cukinii! pierwszą porcję zrobiłam zgodnie z przepisem, na koniec jednak blendując całość, aby dżem był jednolitej konsystencji. drugi raz robiłam z galaretką grejpfrutową, bez olejku, pyszny! nie tarkowałam cukinii, a jedynie pokroiłam w kostkę, ładnie się rozgotowała, na koniec także zblendowałam. miałam jeszcze w planach brzoskwiniowy, z kawałkami owoców. ale nie wiem czy zdążę (: najfajniejsze jest w nim to, że można nadawać mu różne smaki.
dżem cukiniowo pomarańczowy
5 kg cukinii, 1 kg cukru, 4 galaretki pomarańczowe, 5 łyżeczek kwasku cytrynowego, 1 olejek pomarańczowy
Cukinie obrać i wydrążyć nasiona. Połowę cukinii pokroić w kosteczkę a drugą połowę zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Smażyć aż zgęstnieje. Pod koniec smażenia gdy dżem będzie gęsty i jednolity dodać cukier, galaretki, kwasek i olejek. Całość smażyć jeszcze 30 minut. Nakładać do słoików i szybko zakręcać. /przepis podaję za Agulką74
moje uwagi: pierwszą porcję dżemu robiłam dokładnie wg przepisu, zmniejszając jedynie proporcje. połowę cukinii starłam, połowę pokroiłam. nie ważyłam jej i proporcje dobierałam 'na oko' dodając 3 galaretki i o połowę mniej kwasku. na koniec zblendowałam całośc, aby konsystencja była gładka. robiąc dżem po raz drugi, całkowicie zrezygnowałam z użycia tarki (ta czynnośc za pierwszym razem wydała mi się najgorsza) i pokroiłam ją na dośc spore kawałki, ona i tak się ładnie rozgotowała, a ja ją na koniec zblendowałam. dżem najlepiej przechowywac w lodówce, wtedy jest gęsty, to za sprawą galaretki, która przecież lubi zimno.
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
deszczowe wiśnie i dżem
dla takiego smaku mogę nawet wypestkować wiadro wiśni. i wypestkowałam. czerwone kropelki pryskały na wszystkie strony, krople deszczu wpadały na werandę, a wiatr hulał między słonecznikami. tata przynosił mi kolejną bluzę i parzył herbatę ze świeżych listków mięty i melisy. żółtą jak słońce, którego tego dnia brakowało. a później zrobiłyśmy z mamą dżem. pyszny dżem.
dżem wiśniowy
wiśnie, cukier
połowę wiśni (z pestkami) wrzucić do dużego garnka i smażyć aż będą miękkie. pod koniec dodając cukier. ile? trzeba próbować i dopasować do własnego gustu. jedni lubią bardziej słodkie, inni mniej. następnie przetrzeć przez sito pozbawiając je pestek. w międzyczasie wypestkować pozostałe owoce i wrzucić do usmażonych wiśni (chodzi o to aby w dżemie były całe kawałki owoców), zagotować jeszcze chwilę, jeśli za mało słodkie to dosypać jeszcze cukru. gorącym napełniać słoiki.
poniedziałek, 29 czerwca 2009
agrest i róża
róża zachwyca. w połączeniu z kwaśnym, nie do końca dojrzałym agrestem smakuje pysznie. i choc to ona dominuje smakiem, to i on jest wspaniałym jej dopełnieniem. róża z naszego sadu, agrest też.
konfitura różano agrestowa
agrest, utarte płatki róży, cukier
umyty agrest smażyłam do miękkości, zblendowałam, dodałam różane płatki, dosypałam cukier do smaku, gotowałam jeszcze chwilę. gorącym napełniłam słoiki, zakręciłam. po ostygnięciu wspaniale gęstnieje, nie są więc potrzebne żadne polepszacze czy żelfixy.
sobota, 13 czerwca 2009
płatki róży.
kolejny zachwyt. nad prostotą wykonania i aromatycznym smakiem. nie sądziłam, że róża, która rośnie w naszym sadzie jest tak pyszna. zebrałam delikatne płatki, a później delektowaliśmy się wspaniałym zapachem i słodyczą.
płatki róży
płatki róży, cukier
płatki zebrałam z krzewu, a następnie utarłam pałką razem z cukrem. ilość zależna od tego jak słodkie się lubi. można je wykorzystac do ciastek, rogalików, do herbaty..
piątek, 30 stycznia 2009
konfitura marchwiowo cytrynowa
pyszna i aromatyczna mieszanka intensywnie pomarańczowej marchewki i pachnącej latem cytryny. doskonała do kanapek, ciastek, rogalików. czy po prostu wyjadana łyżeczką ze słoiczka.
konfitura marchwiowo cytrynowa
1 kg cytryny
1 kg marchewki
2 kg cukru
wystarczy tylko sparzyc cytryny, obrac marchewki, zmielic w maszynce (razem z cytrynową skórką, usunąc jedynie pestki). gotowac z dodatkiem cukru około 40 minut, napełniac słoiki gorącym. i cieszyc się latem w środku zimy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
