kiedy liści szurających pod butami coraz więcej, kiedy poranki, gdy o 6:13 wychodzę z domu są coraz ciemniejsze i coraz chłodniejsze.. to znaczy, że jesień. i wtedy potrzeba kojących dań na talerzu. potrzeba drożdżówki z dżemem i kubkiem ciepłej herbaty - razem doskonale umilają popołudnie. łyżka szczęścia, łyżka słońca - z mirabelek. nawet jeśli się trochę spóźniłam z recepturą na tą konfiturę - nic straconego! te żółte śliwki można zamienić na inne, ostatnie z pewnością znajdą się na straganach. a zimą taki słoik to dopiero będzie przyjemność!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 października 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
czerwcowy dżem rabarbarowy
co roku, mniej więcej w 1/3 miesiąca zastanawiam się za co tak lubię czerwiec. rok temu (tu) o tej porze szukałam snów pod poduszką w gdańskim pokoju, a dziś puszczam bańki mydlane na sopockim balkonie. czerwiec jest fajny, bo urodzinowy. z pudełkiem słodkich słów i czekoladek zostawionych na łóżku. to małe podróże, kanapki z dżemem z rabarbaru, kolejne rozdziały magisterki, lody bazyliowe w zamrażarce, starówka nocą i gdy zaczyna świtać, powroty zaspaną skmką. szósty miesiąc do lubienia.
środa, 7 listopada 2012
chodź do łóżka (albo dżem dyniowy i ciasto)
w łóżku lubię jeść ciepłą owsiankę w leniwy poranek (najlepiej w piżamie). czytać książki, pisać listy, siedzieć z komputerem na kolanach, pić herbatę z malinowym musem i dużym kawałkiem pomarańczy, czytać smsy, kartkować gazety. lubię też leżeć i rozmawiać z Kimś do nocy, szukać snów pod poduszką, uczyć się (tego z reguły nie lubię, ale jak już muszę, to w łóżku), z lusterkiem w jednej ręce i tuszem w drugiej malować rzęsy. lubię też wszystko inne co w łóżku, wiadomo. a w szaro bure i deszczowe jesienne dni najchętniej nie wychodziłabym z łóżka i nie zaglądała za okno, a już na pewno nie wystawiałabym nosa poza mury mojego równie szaro burego blokowiska. więc siedzę sobie w tym moim ciepłym domu i piekę ciasto. a jak piekarnik grzeje na 180 stopni, to ciepło roznosi się po całej kuchni i jest jeszcze przyjemniej. ładnie pachnie. ciepłą jesienią.
sobota, 24 października 2009
pachnąco: dynia i pomarańcza
jeszcze jeden dżem. cudowna dynia, pachnąca pomarańcza. one nie tylko kolor mają piękny, ale smak - trudno go nawet opisać i porównać do czegokolwiek. nutka pomarańczy, słodko, ale nie za bardzo.
dżem dyniowo - pomarańczowy
1 kg dyni
1 pomarańcza
3 łyżki wody
sok z 1 cytryny
1 łyżka skórki z pomarańczy
Dynię oczyścić z pestek i skóry, pokroić w kostkę. Pomarańczę obrać i podzielić na cząstki (wcześniej obetrzeć skórkę na tarce). Wymieszać z dynią, zalać 3 łyżkami wody i dusić na malutkim ogniu pod przykryciem od czasu do czasu mieszając. Składniki mają się rozgotować na jednolitą masę. Przetrzeć mus przez sitko, dodać cukier, sok z cytryny i skórkę pomarańczową. Smażyć do żądanej gęstości. Gotowe powidła przełożyć do słoików i zapasteryzować - 15 minut. /skorzystałam z pomysłu abbry
sobota, 10 października 2009
maliny śliwki czekodżem
nigdy wcześniej nie było u nas takiego połączenia smaków, ale zachwyciło nas całkowicie. miałam w pamięci śliwki z kakao, które widziałam gdzieś w internecie. a że maliny czekały aż coś z nich zrobimy, i śliwek było trochę, to znalazły się jeszcze i czekolady i kakao i pyszny dżem powstał.
czekodżem malinowo śliwkowy
maliny, śliwki, cukier, kakao, czekolada
umyte maliny i śliwki smażę a garnku o grubym dnie, aż będą miękkie, następnie przecieram przez sito, aby pozbyć się pestek. z powrotem wrzucam do garnka dodając cukier (ilość oczywiście dopasować do swoich smaków), kilka łyżek kakao oraz dwie połamane na kawałki mleczne czekolady (mogą być gorzkie). gotowałam tak jeszcze chwil kilka, gorącym napełniłam słoiki i zostawiłam do stygnięcia.
czekodżem malinowo śliwkowy
maliny, śliwki, cukier, kakao, czekolada
umyte maliny i śliwki smażę a garnku o grubym dnie, aż będą miękkie, następnie przecieram przez sito, aby pozbyć się pestek. z powrotem wrzucam do garnka dodając cukier (ilość oczywiście dopasować do swoich smaków), kilka łyżek kakao oraz dwie połamane na kawałki mleczne czekolady (mogą być gorzkie). gotowałam tak jeszcze chwil kilka, gorącym napełniłam słoiki i zostawiłam do stygnięcia.
wtorek, 29 września 2009
na zielono: gruszki i dżem
trochę szarości, trochę zieleni. wielka miska gruszek pojawiła się w naszym Domu. malutkich, słodkich. i tak powstał dżem. lubię to mieszanie w wielkim garze i słodki zapach owoców rozchodzący się po kuchni. i to ciepło.
dżem gruszkowy
gruszki, cukier, galaretka
gruszki obrałam, wycięłam środki, pokroiłam na mniejsze kawałki wrzuciłam do garnka, dolałam odrobinę wody, aby się nie przypalało. gotowałam tak gruszki, aby były miękkie. wtedy lekko je zblendowałam, ale tak by pozostały większe kawałki. później dodałam cukier (trzeba próbowac i dostosowywać jego ilość do naszych kubków smakowych). wrzuciłam też zieloną galaretkę, aby dżem był bardziej gęsty (i dlatego lekko zmienił kolor). gotowałam jeszcze kilkanaście minut, gorącym napełniałam słoiki, stawiałam do góry dnem i zostawiłam do ostygnięcia.
środa, 26 sierpnia 2009
dżem marchwiowo - cytrynowy
było już o dżemie z cukinii, więc teraz pora na.. marchewkę. i cytrynę. jeśli ktoś lubi takie cytrusowe smaki, to z pewnością posmakuje mu ten dżem. nie czuć w nim warzywa, a lekką cytrynową goryczkę. jest gęsty, mimo, że bez dodatku sztucznych żelujących cukrów. lubię go w rogalikach, świetnie pasuje także do ciasteczek lub do kanapki z twarożkiem. ma bardzo słoneczny kolor i smak, który zaskakuje. marchewka i cytryna zamknięte w słoiczku..
dżem marchwiowo - cytrynowy
1 kg marchwi, 1 kg cytryn, 2 kg cukru, wanilia/cukier waniliowy
marchewkę obrać ze skórki, cytryny (najlepiej kupić takie z ładną grubą skórką, bez uszkodzeń) sparzyć we wrzątku, wyszorować i pokroić na dowolne cząstki wyjmując pestki. następnie oba składniki zmielić w maszynce do mięsa (razem z cytrynową skórką). przełożyć do garnka, dosypać cukier (myślę, że jego ilość można zmniejszyć, najlepiej po prostu próbować w czasie przygotowywania, czy jest już wystarczająco słodki) i i gotować około 40 minut mieszając od czasu do czasu. pod koniec gotowania można także dodać wanilię.lub cukier waniliowy. gorącym dżemem napełniać słoiki, zakręcać i stawiać do góry dnem. można go przechowywać zarówno w spiżarni jak i w lodówce. /przepis pochodzi z forum good-cook.ru
dżem marchwiowo - cytrynowy
1 kg marchwi, 1 kg cytryn, 2 kg cukru, wanilia/cukier waniliowy
marchewkę obrać ze skórki, cytryny (najlepiej kupić takie z ładną grubą skórką, bez uszkodzeń) sparzyć we wrzątku, wyszorować i pokroić na dowolne cząstki wyjmując pestki. następnie oba składniki zmielić w maszynce do mięsa (razem z cytrynową skórką). przełożyć do garnka, dosypać cukier (myślę, że jego ilość można zmniejszyć, najlepiej po prostu próbować w czasie przygotowywania, czy jest już wystarczająco słodki) i i gotować około 40 minut mieszając od czasu do czasu. pod koniec gotowania można także dodać wanilię.lub cukier waniliowy. gorącym dżemem napełniać słoiki, zakręcać i stawiać do góry dnem. można go przechowywać zarówno w spiżarni jak i w lodówce. /przepis pochodzi z forum good-cook.ru
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
deszczowe wiśnie i dżem
dla takiego smaku mogę nawet wypestkować wiadro wiśni. i wypestkowałam. czerwone kropelki pryskały na wszystkie strony, krople deszczu wpadały na werandę, a wiatr hulał między słonecznikami. tata przynosił mi kolejną bluzę i parzył herbatę ze świeżych listków mięty i melisy. żółtą jak słońce, którego tego dnia brakowało. a później zrobiłyśmy z mamą dżem. pyszny dżem.
dżem wiśniowy
wiśnie, cukier
połowę wiśni (z pestkami) wrzucić do dużego garnka i smażyć aż będą miękkie. pod koniec dodając cukier. ile? trzeba próbować i dopasować do własnego gustu. jedni lubią bardziej słodkie, inni mniej. następnie przetrzeć przez sito pozbawiając je pestek. w międzyczasie wypestkować pozostałe owoce i wrzucić do usmażonych wiśni (chodzi o to aby w dżemie były całe kawałki owoców), zagotować jeszcze chwilę, jeśli za mało słodkie to dosypać jeszcze cukru. gorącym napełniać słoiki.
poniedziałek, 29 czerwca 2009
agrest i róża
róża zachwyca. w połączeniu z kwaśnym, nie do końca dojrzałym agrestem smakuje pysznie. i choc to ona dominuje smakiem, to i on jest wspaniałym jej dopełnieniem. róża z naszego sadu, agrest też.
konfitura różano agrestowa
agrest, utarte płatki róży, cukier
umyty agrest smażyłam do miękkości, zblendowałam, dodałam różane płatki, dosypałam cukier do smaku, gotowałam jeszcze chwilę. gorącym napełniłam słoiki, zakręciłam. po ostygnięciu wspaniale gęstnieje, nie są więc potrzebne żadne polepszacze czy żelfixy.
piątek, 30 stycznia 2009
konfitura marchwiowo cytrynowa
pyszna i aromatyczna mieszanka intensywnie pomarańczowej marchewki i pachnącej latem cytryny. doskonała do kanapek, ciastek, rogalików. czy po prostu wyjadana łyżeczką ze słoiczka.
konfitura marchwiowo cytrynowa
1 kg cytryny
1 kg marchewki
2 kg cukru
wystarczy tylko sparzyc cytryny, obrac marchewki, zmielic w maszynce (razem z cytrynową skórką, usunąc jedynie pestki). gotowac z dodatkiem cukru około 40 minut, napełniac słoiki gorącym. i cieszyc się latem w środku zimy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)