środa, 30 sierpnia 2017

black and white coffee

to był dzień pełen zimna i deszczu. i taki, że tylko super kawa mogła nas uratować. i kawałek pysznego ciasta, bo wiadomo, że nic tak nie poprawi humoru jak cukier. ale tak naprawdę to każdy pretekst był dobry żeby wreszcie odwiedzić to gdyńskie Black and White Coffee. przez tą szarość i słońce, które rzuciło focha, tupnęło nóżką i schowało się za chmurami, to zdjęcia wyszły też szarobure, ale to również jeden z powodów dla których znów trzeba wrócić i zrobić ładniejsze.
zbierałam się dwa lata żeby wreszcie tam pójść, mimo że gdy kawiarnia powstała, to miałam do niej kilka kroków mieszkając po drugiej stronie ulicy. dosłownie! no ale teraz to już mogę tylko żałować tych niewypitych filiżanek kawy i niezjedzonych kawałków sernika. och jak ja żałuję! bo pysznie jest bardzo i z takim klimatem, którego nie da się nie pokochać. zresztą Basia i Leszek, czyli para właścicieli uwiedli mnie swoją osobowością już na wirtualnym instagramowym profilu i tak czarują do dziś - codziennie rano wrzucając zdjęcie słodkiej witryny i opowiadając o kawach. a znają się na nich jak mało kto. i tej szczerości, tego optymizmu i pasji, która chyba przy okazji stała się ich pracą nie da się nie pokochać. brawo! stworzyliście miejsce, do którego chce się wracać, bez niepotrzebnego nadęcia, wielkiego metrażu i cen z kosmosu. ja już szukam pretekstu żeby wrócić, na przykład jakby tak jutro spadł deszcz albo poziom cukru...

niedziela, 27 sierpnia 2017

w górach jest wszystko co kocham

sierpniowe spacery z widokiem na Tatry są najpiękniejsze, a góry przywitały nas w tym roku wyjątkowo dobrze i ciepło. na dodatek przywitały nas dwa razy. w czerwcu i w sierpniu. z koszmarnie długą podróżą, ale co najważniejsze - z dzielnym małym podróżnikiem. 3 i 5 miesięcy małego człowieka okazały się dobrym momentem na podróżowanie. chociaż początkowa wizja przemierzenia z niemowlakiem całej Polski wydawała mi się co nieco abstrakcyjna. ale nie ma nic piękniejszego niż polne kwiaty, leżenie na trawie i oglądanie nieba pomiędzy górami. jeśli brzmi to jak spełnione marzenie, to tak właśnie było. i aż mam ochotę zanucić "w górach jest wszystko co kocham", ale to wszystko jest też tutaj, nad morzem. i chyba nie potrafiłabym wybrać co urzeka bardziej. jedno jest pewne - chcę mu pokazać wszystko co najpiękniejsze i żeby te małe stópki za rok też mogły biegać po górskiej trawie.

wtorek, 1 sierpnia 2017

urodzinowa sierpniowa panna lola

'zamiast wylewać morze łez pojedź nad morze' i najlepiej tu zostań. na chwilę albo lepiej na zawsze. to był dobry dzień. gorąc (to chyba najcieplejszy dzień w tym roku), truskawki, smażone halloumi, prosecco i urodzinowa panna na wydaniu. byłam dziś w takim w magicznym miejscu, że brakuje słów. pełnym obrazków, pudrowego różu, instaxów na ścianie, puchatych poduch i psich łapek na podłodze (albo na różowym nakryciu łóżka). musi być przyjemnie budzić się w takich 4 ścianach i mieć tyle marzeń i tyle talentu żeby rysować takie ładne rzeczy. sto lat nadmorska sierpniowa dziewczyno! cynamonu, pudrowego różu i małych prywatnych kosmosów.