czwartek, 15 września 2016

FLOKS | design i rośliny

design jest mi tak samo bliski jak rośliny - na pewno w kwestii lubienia. tak samo jak ładne miejsca i ludzie z pasją - mam słabość. dlatego z wielką radością i jeszcze większą ciekawością odwiedziłam nowe miejsce na mapie Sopotu - FLOKS. sklep z pomysłem, z designem, z niezwykłymi kwiatami. do wycieczki przekonała mnie też pilea, która ostatnio dumnie panoszy się na wszystkich ładnych zdjęciach, które podpatruję w internecie. nie miałam pojęcia, gdzie tę roślinkę kupić, ale z pomocą też przyszedł Floks - a pilea nie dość, że wyjątkowo piękna, to jeszcze ogromna i od razu z jednej doniczki można zrobić trzy. do domu wróciłam też oczywiście z naturalnym malinowym błyszczykiem do ust (jak na prawdziwą srokę przystało) i roślinami airplants, które rosną bez ziemi, wystarczy je tylko spryskiwać wodą, są świetne!
zabierając ze sobą aparat nie mogłam się powstrzymać żeby nie dodać tu nieprzyzwoicie dużej ilości zdjęć. bo jest pięknie, bo jest minimalistycznie, z soczystą zielenią, pięknym zapachem naturalnych świec, z betonowymi donicami, retro kubkami niczym prl, super kosmetykami od julki cyrzan (naturalny malinowy błyszczyk do ust pachnie jak mamba!). do tego wszystkiego jest właściciel - Denis, który odpowie na każde roślinne pytanie, bezpłatnie udziela porad, doradza, opowiada i widać, że uwielbia to co robi. zobaczcie sami jak tam jest ładnie, a później koniecznie odwiedźcie to miejsce! zwłaszcza, że to uliczka przy samym popularnym Monciaku i nie trzeba daleko szukać.

FLOKS
obrońców westerplatte 2-4
sopot

niedziela, 28 sierpnia 2016

maptu

minimalizm i biel kradną moje serce za każdym razem. szczególnie jeśli są związane z ulubionymi miejscami na ziemi. Maptu poznałam na jednych z trójmiejskich targów i już wtedy trójmiejskie, gdyńskie i inne miejskie mapy wpadły mi w oko. na grubym papierze, w odcieniach bieli i szarości, takie jak lubię. i na dodatek można wybrać sobie dowolne miejsce (nie musi być całe miasto, wystarczy ulubiona dzielnica lub inny kawałek świata), dopisać tytuł i mieć super niebanalny plakat. mnie przekonali, sprawdźcie jakie ładne rzeczy można sobie wyczarować w edytorze: maptu. a jak widać na załączonych obrazkach - z mapą można też ruszyć w miasto (:

piątek, 26 sierpnia 2016

precle na Kazimierzu i Kraków z marzeń

no ma w sobie ten Kraków coś takiego co przyciąga, czaruje, zatrzymuje na dłużej, sprawia że ma się ochotę wracać bez końca. nie wiem czy to urok magicznego Kazimierza, stare kamienice, między nimi tramwaje, podróże na nieznane końce miasta, najlepsze lody szafranowe w Tiffany i kawa w Zenicie na Miodowej. no i precle, które koniecznie trzeba zjeść na leniwe miejskie śniadanie w drodze. już kombinuję kiedy by znów tam wrócić i pójść na kawę z moją ulubioną Asią od książek (i żeby tym razem już czasu nie było za mało!).

środa, 24 sierpnia 2016

ulubione rzeczy są nad morzem i są za darmo


zanim jeszcze lato postanowi spakować walizki i schować sierpniowe słońce na lepsze czasy. trzeba je uprzedzić i spakować do piknikowego kosza arbuzową lemoniadę, sernik i kanapki z twarożkiem. a po pikniku ubrać ciepłą kurtkę i pójść na długi spacer z zachodzącym słońcem i szumiącym w nieskończoność morzem. ulubione rzeczy są za darmo.

środa, 3 sierpnia 2016

właśnie dzisiaj

właśnie dzisiaj jest dobry dzień na uporządkowanie poplątanych myśli. i właśnie teraz jest najlepsza pora na mówienie o polskich markach. moich ulubionych! miło jest patrzeć, gdy inni tworzą coś z sercem, takie swoje, minimalistyczne i ładne. gdy szukają pomysłów, inspiracji, a później pakują to w szary papier, przewiązują sznurkiem i wysyłają dalej w świat. ja z kolei uwielbiam te warstwy szarego papieru rozklejać, rozrywać i odkrywać to co w środku. a ponieważ moja słabość do notesów jest wielka - to i ten znajdzie przytulne miejsce na półce. albo w torebce. w każdym razie na pewno się przyda!

wtorek, 2 sierpnia 2016

góry + samowyzwalacz + My


to jest moje spełnione marzenie. o górach, o łące, o naturze, o ślubnej sukni i kwiatach we włosach, o Nas. w gratisie była jeszcze najpiękniejsza burza, ulewa, mokre od deszczu sandały, morka po kolana suknia i magiczna tęcza. a to wszystko w najwyżej położonej w Polsce miejscowości obok Poronina. wystarczył nam samowyzwalacz i dwie garści uśmiechu. spełnianie marzeń to jest na prawdę jakiś kosmos!

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

drukarnia cafe

o Drukarni było już zimą, ale wracanie do pysznych miejsc to szalenie przyjemna rzecz. zwłaszcza, że latem jest równie klimatycznie co w zaspach śniegu. i można się napić mrożonej kawy (mimo kolejnej próby fanką raczej nie zostanę - nie ma to jak kubek ciepłego napoju). lubię te gdańskie typograficzne wycieczki z filiżankami w tle. 

piątek, 29 lipca 2016

honolulu wise food

w wakacjach nad morzem najfajniejsze jest odkrywanie. nowego kawałka plaży tuż przy klifie z męczącym powrotem pod górkę przez las, rowerowej trasy gdynia - sopot z przystankiem na pyszne naturalne lody w kawiarni kuzynki. wciąż tych samych, ale za każdym razem wyjątkowych wieczorów na marinie, z widokiem na mniej i bardziej burżujskie łódki. no i takiego na przykład honolulu, w środku miasta nad morzem. jest klimat, zapach smażonych na maśle owoców morza, kolorowe leżaki, pyszna lemoniada, pozytywni ludzie, wesołe rozmowy. fajnie jest!

sobota, 23 lipca 2016

bakalie 17

zwei frauen
sobota, która nieśmiało zapowiadała się deszczem, bardzo szybko zamieniła się w bardzo słoneczny, duszny i kolorowy dzień. te kolory to sprawka przede wszystkim gdańskich Bakalii, które skradły mi serce już podczas poprzedniej edycji, ale te z siedemnastką w tytule były chyba jeszcze fajniejsze.

make my wonderland

mam jakiegoś niewyobrażalnego farta do ludzi. szczególnie tych, którzy pojawiają się w najbardziej niespodziewanych momentach, rozsypują szczyptę magii i zostają na dłużej. a przynajmniej chciałabym żeby zostawali. nawet jeśli dzielą nas setki kilometrów i jeśli między moim morzem i Jej górami jest mnóstwo przestrzeni i mnóstwo słów i dobrych myśli mogłoby się zgubić. Kasia - bo o niej mowa - zaraża miłością do natury, do pięknych rzeczy i do pięknych emocji. nie mam pojęcia jak jej się to udaje, ale to działa!

poniedziałek, 11 lipca 2016

słodki bufet na ślubie. tak czy nie?

nie mogliśmy wymarzyć go sobie piękniej. słodki bufet był w weselnych planach od samego początku. nie jest żadna tajemnicą, że mam słabość do ładnych rzeczy. do tych, które można zjeść również. a więc miało być kolorowo, z owocami, z czekoladą, miały być makaroniki, mini tarty i cała reszta małych słodkich porcji. z pomocą przyszła przezdolna cukierniczka. a wszystko nie dość, że było pyszne, to jeszcze spójne kolorystycznie (róż, biel i czerń) z całym naszym ślubem. nie muszę chyba mówić, że słodkie kalorie znikały w oka mgnieniu?

czwartek, 7 lipca 2016

gastrobanda!

spontaniczne nadmorskie śniadania lubią się przedłużać do południowego wylegiwania się na piasku. z jednej strony klif, z drugiej (nie taki wcale chłodny) Bałtyk, na środku kolorowy koc i, to co akurat znalazło się o poranku w kuchni. na dokładkę jest jeszcze książka. i to o niej dziś trzy słowa. albo trzydzieści, bo to książka niebylejaka.

wtorek, 14 czerwca 2016

ministerstwo głupich min jest nasze!

co roku powtarzam sobie, że w moim wieku, to już może nie powinnam hucznie świętować urodzin. że bez tortu się obejdzie. że wcale nikt nie musi odśpiewać głośnego 'sto lat' żeby ten dzień zaliczyć do udanych. ale później i tak okazuje się, że za mocno lubię robić rabarbarową lemoniadę, piec cytrynową tartę, kroić sałatkę, robić kanapki i oklejać imionami kubeczki. okazuje się też, że zbyt mocno lubię hałas rozmów przyjaciół w naszym domu. a urodziny to jednak fajny pretekst żeby robić to co się lubi!