środa, 12 kwietnia 2017

o rany, jestem mamą!

cały mój świat mieści się nagle w jednych maleńkich kilkucentymetrowych stopach. teraz kocha się najmocniej, boi się najmocniej i najmocniej martwi. i nie ma nic piękniejszego niż ten chwilami trudny wspólny miesiąc, który za chwilę minie. dziękuję, że jesteś, Synku.

środa, 22 lutego 2017

pastelove

róż, ilustracje, kwiatowe tęsknoty i garść zimnego wiatru od morza (to za oknem). bukiety goździków - dużo i często. i ta myśl, że całe życie nienawidziłam mojego brzucha, a teraz go kocham. taki blady i z turkusowymi kreskami żył. chciałabym zapamiętać każdy centymetr. i ten czas, gdy kompleksy i niedoskonałości przesłania wielka miłość. i wciąż nie mogę się nadziwić, że ona się bierze z brzucha, dosłownie.

środa, 15 lutego 2017

wiosno chodź!

co roku mniej więcej o tej samej porze zaczynam wiosenne tęsknoty. nie rozpaczliwe, ale monotematyczne do granic możliwości. otaczam się kwiatami - w wazonach i na papierze, czasem nawet na białej pościeli. i nie mam nic przeciwko, że wszyscy wokół nieustannie szepczą coś o cieple, o potrzebie słońca, spacerów bez szalika i chowaniu zimowych butów wgłąb szafy. i chociaż jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie i chociaż resztki śniegu nie zdążyły jeszcze stopnieć i wciąż jeszcze myślę sobie, że dodatkowa porcja białego puchu może przykryć chodniki jeszcze w tym albo kolejnym miesiącu... to jakoś tak mi się spieszy do tej wiosny, do spotkania z Małym Człowiekiem, który odmieni ją jak nikt nigdy.

wtorek, 14 lutego 2017

skrawki miłości na ziąb

luty to taki miesiąc, że nadmiar różu i kiczowatych serduszek wybacza się absolutnie każdemu i absolutnie w każdej ilości. walentynki chyba trochę na przekór zostały wpisane w zimowy kalendarz żeby choć trochę osłodzić ten zmarznięty czas. i nie mam nic przeciwko tym drobnym skrawkom ciepła. przeciwko kawałkom nowych koronek, pękom tulipanów i okruszkom różowej codzienności. jeśli jest dużo utuleń, ukradzionych całusów i kubków ciepłego kakao - to wszystko jest najlepiej. cieplej.

poniedziałek, 13 lutego 2017

ryby i wieloryby

absolutnie nic nie potrafię poradzić na to, że rozczulają mnie te wszystkie malutkie rzeczy. wieloryby w wersji mini? poproszę! rampers w lisy? biorę! niby minimalizm, kolorystyczne szarości i biele, ale coraz trudniej powstrzymać się przed kolejnym słodkim body nawet jeśli to tylko kawałek szmatki.  przepadłam. i podejrzanie dobrze mi z tym. i jaka matka takie dziecko - będą ryby i wieloryby!

środa, 11 stycznia 2017

w pastelach

pyszna nuda w kolorach pastelowych. różowy sweter sięga prawie do kolan i można bezkarnie chować w nim dłonie siedząc na drewnianym łóżku i pijąc kolejny kubek kawy. ze szczyptą kokosowego cukru. w bezpretensjonalnym kubku z Małą Mi. za taką puchatą zimą tęskni się zanim jeszcze zdąży się skończyć i zanim ostatnie bryłki lodu i śniegu stopi dodatnia temperatura. ale jeszcze lepsza jest ta myśl, że kolejnej zimy albo jeszcze tej kolejnej będzie najpiękniejszy pretekst do pójścia na sanki, posmarowania nosa kremem na mróz i ubrania najcieplejszych skarpet i czapy.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

8

lepkiego miodu, słodkich malin, cytrynowych sorbetów latem i gorącej czekolady z nieprzyzwoicie dużą ilością kalorii i piankami marshmallow zimą. ładnych obrazków, jak najmniej dni twórczej bezsilności, inspirujących ludzi na każdym etapie kolejnej rocznej podróży. leśnych spacerów, morskich opowieści. tego chciałabym życzyć samej sobie na magiczną dziewiątkę z okazji 8 blogowych urodzin.

piątek, 6 stycznia 2017

czekanie nigdy nie było tak przyjemne

najpiękniejsze rzeczy dzieją się z miłości. i dzieją się mimo wszystko. produkują ciepełko w sercu jak w małej fabryce. bywają opatulone grubą warstwą strachu, ale nie pozwalają przestać wierzyć, że wszystko będzie dobrze.

środa, 4 stycznia 2017

zaprzyjaźniamy się

ja i nowy rok. wypełniam kalendarz datami urodzin i adresami. listy wysłane w zeszłym roku mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki, więc mam nadzieję, że w tym roku w kwestii pisania pójdzie mi nieco lepiej. ta zima jak żadna inna do znudzenia smakuje piernikami i bezkofeinową inką z mlekiem (czasem kokosowym). ale lubię tę nudę i te puste kubki ustawiane na nocnym stoliku obok łóżka. instytut meteorologi zapowiada powrót zimy i chyba się cieszę na tą biel, bo będzie pasować do domowych światełek i ciepłych puchatych skarpet. i stosiku nieprzeczytanych jeszcze gazet i książek.

wtorek, 3 stycznia 2017

ministerstwo dobrego mydła

kocham ten ich minimalizm, genialne zapachy i siostrzane poczucie humoru, którym co jakiś czas nas karmią w internecie. to przez nich ujawniła się moja wielka słabość do jakiejkolwiek  kosmetycznej marki (no może nie licząc od dawna lubianej polskiej tołpy). Ministerstwo Dobrego Mydła kompletnie zawróciło mi w głowie. zaczęło się w grudniu zeszłego roku, gdy w liście do św. Mikołaja poprosiłam o coś pachnącego i znalazłam pod choinką marchewkowe i ananasowe mydełko i piękną kulę do kąpieli. a później poszło już z górki. pisałam o śliwkach latem (klik), pisałam o umilaniu jesieni (klik), no i musiałam napisać też zimą. bo w pudełku z ministerstwa znalazło się kilka nowości, których wcześniej nie znałam.

sobota, 24 grudnia 2016

pięknych świąt

 
ciepłych jak granat lasu i rozniesionych ciszą.

środa, 21 grudnia 2016

zamiast śniegu

inka z mlekiem, pierniki w lukrze, ciepły sweter i ładne obrazki. to się chyba nazywa perfekcyjne zimowe popołudnie. w fabryce św. mikołaja jest dużo szarego papieru i sznurka, ostatnie prezenty się pakują i zostaje jeszcze chwila czekania. mała chwila.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Mimi i Zorki - mistrzowie pięknego klimatu

o Mimi po raz pierwszy usłyszałam kilka (!) lat temu, czytałam o inspirujących spotkaniach u Karoliny z Marzę, więc jestem i to były czasy, gdy blogi kompletnie nie były modne ani na czasie. później znalazłam piękne obrazki Be coffee style na instagramie i już wiedziałam, że przepadnę bez reszty. a jeszcze bardziej przepadłam, gdy na letniej edycji gdańskich BAKALII (ulubione targi mody i sztuki) zobaczyłam stoisko pełne pięknych przedmiotów. później były kolejne Bakalie i jeszcze jedne i nie będzie już tylko obrazków w internecie - będą też te na kartkach papieru. bo pięknych obrazków i słów w książkach Mimi nie brakuje. do pełni szczęścia są jeszcze wyjątkowe lampy. i kiedy w końcu zamieszkam w swoim mieszkaniu, to nie będzie już innego wyjścia jak tylko powiesić jedną z nich nad sufitem. no i mapa. mapa Gdyni na czarnym tle na bank zawiśnie na naszej ścianie (czuję, że to będzie niedługo).