śnieg jest jak dobre chwile. sypie z nieba, mieni się niczym okruchy brokatu w wieczornym świetle latarni i skrzypi pod butami. przykleja się do zmarzniętych policzków, otula ciepłym szalikiem i ochronnym balsamem na ustach. a później się topi niczym szara breja w odwilży. później znów pada, znów cieszy, znów zasmuca. sinusoida, karuzela, góra - dół. czasem jest bardziej niż trudno, głos drży i jakaś łza zgubiona. i chciałoby się, by ktoś mimo protestów zabrał na spacer nocą, rozśmieszył, ulepił bałwana, ugotował coś dobrego. albo wrzucił kostkę cukru do herbaty, choć przecież doskonale wie, że nie słodzę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą placki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 stycznia 2013
niedziela, 25 listopada 2012
na talerzu: kukurydziane & coconut milk
puchaty poranek, bo niespiesznie zaplątany w pastelową pościel. zimne mleko w ciepłej kawie. trzy placki co zostały z wczorajszego obiadu, a ja je zjem dziś na śniadanie. smakują jak biszkopty. zbiorę pranie z suszarki, sparuję skarpetki, pościelę łóżko. będę się uczyć ustaw i paragrafów na poniedziałkowy egzamin. taka weekendowa nuda. i niech sobie nawet pada deszcz. i niech nawet ktoś próbuje mnie zasmucić albo zdenerwować - to ja się nie dam.
sobota, 6 października 2012
pierwsze jesienne kawałki
październik. mogę głośno o niej mówić i nacieszać się porą roku, która ma w sobie wielki kubeł nostalgii, kolorowych liści i inspiracji, melancholijnego kiczu, ale i ciepła, gdy tylko postaramy się o duży kubek herbaty z pigwą lub malinowym musem i puchaty koc. pierwsze szuranie w liściach i spacer po parku oliwskim zaliczone. październik i zajęcia na uczelni rozpoczęte, wagary odhaczone. a jak chorować to porządnie, tak z trzydniowym leżeniem w łóżku, małym stosikiem leków, nieprzespanymi nocami. już lepiej. lubię, gdy jesienią słońce tak się mieni w długich włosach, że wydają się być bardziej rude niż są. głupio mi się przyznawać, ale już nawet pomyślałam o czapkach i o tym, że dużo się zmienia w kwestii "jestem mała i urządzam protest na każdą prośbę (czy groźbę) jej ubrania" a "jestem już duża i lubię jak mi ciepło w uszy". no tak, jeszcze przyjdzie pora na wełniane szaliki, rękawiczki i inne umilacze. dzisiaj jest jeszcze spora porcja słońca i dzisiaj lubię pachnące śliwki i miód i jak połówki taplają się w tym słodkim sosie w garnku.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
a w czerwcu lubię..
..moją 9, kwiaty w słoiku, placki z truskawkami posypane cukrem pudrem, zapach prania, pudełka z niespodziankami, czyjeś "opowiedz mi", powroty do domu piechotą, zdane egzaminy, i gdy mi ktoś mówi o tym co lubi. na czerwiec nie lubię: nie-miłości.
piątek, 3 lutego 2012
a co jeśli ktoś nie lubi owsianki?
..wtedy koniecznie musi spróbować puchatych placków. na pociechę w chorowaniu, gdy zrobi je Mama. albo na drugie śniadanie, gdy leniwie krzątam się po domu, dosypuję, mieszam, smażę, tuż przed wyjściem do pracy. kiedy obieram pomarańcze, wtedy dzień pachnie mrozem i słodkim sokiem oblepiającym palce. kawałki banana, miód, garstka płatków owsianych. są pyszne i już.
środa, 14 września 2011
z morelą dla ciebie, a dla mnie rodzynki
opowiedz mi jaki kształt ma szczęście, gdzie rosną poziomki i ile minut budzi się słońce. malujmy niebieską kredą chodniki, pijmy kakao na śniadanie, jedzmy dobre rzeczy, chodźmy do muzeum i bądźmy razem i blisko i już nigdy za daleko.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
w kolorze wieczornego nieba. i z różową słomką..
wieczorne słońce miałam dziś tuż za plecami. zaglądało tak przez balkonowe okno i łaskotało stęsknione ciepłem ramiona. mogę tak siedzieć w moim bordowym fotelu bez końca, czytać, zakreślać na żółto, czekać. a wtedy niebo zmienia się z różowego w fioletowe, później szarawe, by w końcu przybrać odcienie turkusu i niebieskiego. ładnie jest dzisiaj wieczorem, po dniu pełnym deszczu, z kubkiem ciepłego mleka.
środa, 16 marca 2011
jeżyny i słońce, pancakes puchate
patrzę na stare fotografie. cieszę wzrok ciepłymi barwami, piegami na mojej buzi i promykami słońca schowanymi w rogu. marzę o bukiecie tulipanów i spacerze na koniec świata. ale na razie gubię się w kąciku mojego pokoju, siedząc na łóżku, przykrywając stopy fioletowym kocem i mierząc się z wiedzą koniecznie potrzebną. umilając czas pankejkami z jeżynami. zanurzam kolejną torebkę herbaty w filiżance. czekam i tęsknię. nieustannie.
czwartek, 1 lipca 2010
dobre chwile, truskawki też
dni pełne dobrych emocji. obrazki. rowerowe przejażdżki wzdłuż morza. chodniki, brukowane ulice, schody, ziarenka piasku pod stopami. słodkie truskawki i placuszki zrobione dla Kogoś. wszystko cieszy. uściski zgubione. słowa na ekranie. uśmiechy. wieczorne kubki miętowej herbaty z lodem. różowe wino. powroty. codzienności moje.
pancakes truskawkowe
/cytuję za Majanką
1 szkl. mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki cukru pudru
1 i 1/4 szklanki maślanki
1 jajko, roztrzepane
2 łyżeczki miodu
20g roztopionego masła
ok. 200g truskawek
Do naczynia przesiać mąkę, wsypać cukier i proszek, wymieszać. W drugim naczyniu wymieszać roztrzepane jajko, maślankę, syrop i roztopione masło. Wmieszać rozgniecione truskawki. Zawartość naczyń połączyć, wymieszać. Ciasto jest dość gęste. Smażyć na nieprzywierającej patelni (bez tłuszczu). Przewracać na drugą stronę gdy na powierzchni pancakes'a pokażą się pęcherzyki. Smażyć do koloru brązowego.
/cytuję za Majanką
1 szkl. mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki cukru pudru
1 i 1/4 szklanki maślanki
1 jajko, roztrzepane
2 łyżeczki miodu
20g roztopionego masła
ok. 200g truskawek
Do naczynia przesiać mąkę, wsypać cukier i proszek, wymieszać. W drugim naczyniu wymieszać roztrzepane jajko, maślankę, syrop i roztopione masło. Wmieszać rozgniecione truskawki. Zawartość naczyń połączyć, wymieszać. Ciasto jest dość gęste. Smażyć na nieprzywierającej patelni (bez tłuszczu). Przewracać na drugą stronę gdy na powierzchni pancakes'a pokażą się pęcherzyki. Smażyć do koloru brązowego.
wtorek, 15 września 2009
cukinia i placki
ręka do góry, kto w tym sezonie nie jadł jeszcze zielonych placków? cukinia jest jednym z tych warzyw, które można wykorzystywać w kuchni na bardzo wiele sposobów. i obok warzywnego leczo, ten smakuje nam najbardziej. ciepłe placki, z zimnym jogurtowym sosem na wierzchu.
placki cukiniowe
cukinia, ziemniak, mąka, jajko, przyprawy, olej do smażenia
sos: gęsty jogurt, przyprawy, ew. czosnek
plackowe proporcje są bardzo 'na oko'. obraną (a jeśli młoda to ze skórką) cukinię tarkuję, odciskam sok, dodaję startego ziemniaka lub dwa, jajko oraz łyżkę dwie mąki, aby ciasto nie było zbyt rzadkie. do tego dużo przypraw- sól, pieprz i co kto lubi. smażę nakładając po łyżce ciasta na rozgrzany olej. smaczne są bez niczego, ale pasuje do nich także jogurtowy sos, można prócz jogurtu dodać także śmietanę.
wtorek, 14 lipca 2009
jabłkowe pancakes
jabłkowe placuszki. obiady i kolacje na słodko najlepiej smakują letnią porą. gdy jest ciepło, a ja nie mam ochoty na mięsne dania. bardzo je polubiłam, bo są szybkie i proste w wykonaniu, równie szybko znikają.
pancakes z jabłkami
1 szkl. mąki, 1 jajko, 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, 3/4 szkl. mleka, 40g masła, 2 łyżki cukru, 1 jabłko, ew. miód
obrane jabłka zetrzec na jarzynowej tarce. wymieszac wszystkie składniki (prócz miodu) za pomocą widelca lub miksera. smażyc na patelni (najlepiej teflonowej) do lekkiego zarumienienia. ciepłe polewac miodem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)