Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2018

cup and cakes

wiecie jak wygląda pasja? jak najpiękniejsza filiżanka cappuccino i uśmiech od progu. pasja zawsze się obroni, bo wraz z nią idzie dobra energia, pyszna kawa i domowe ciasto. jeśli zamarzy Wam się kiedyś sernik mango z kubkiem kawy u boku, to koniecznie zajrzyjcie do tej klimatycznej gdyńskiej kawiarni. miłości do kofeiny znajdziecie tu mnóstwo - już od progu wita nas wymowne podłogowe 'coffee', które jest zapowiedzią dobrze spędzonego czasu. a dalej jest tylko lepiej - beton na ścianie, drewniane stoliki, żarówki zwisające z sufitu, leśne plakaty, kolorowe krzesła, witryna pełna ciast (znajdziecie tam też zdrowe koktajle i desery) i kawowe królestwo na blacie. to jedno z tych miejsc, do których z przyjemnością się wraca - co zresztą zobaczycie na zdjęciach, bo w ciągu ostatniego miesiąca wędrowaliśmy tam kilka razy. Cup and cakes znajdziecie w centrum miasta, ale na jednej z bocznych uliczek, co moim zdaniem jest jej dużą zaletą - traficie tam jeśli naprawdę jesteście poszukiwaczami wyjątkowych miejsc i równie wyjątkowych smaków.

środa, 20 września 2017

las dolnysopotpółnoc

odmówić temu miejscu uroku się po prostu nie da. surowy beton, oldschool i zdrowe ciasta - tak bym określiła LAS dolnysopotpółnoc. już sama nazwa jest zapowiedzią czegoś niebanalnego i jeśli takich rzeczy szukać na kawiarniane pogaduchy i kawę to można tu trafić idealnie. na dodatek jest niedaleko sopockiego centrum, a jednak na uboczu, spokojniej, jak dla mnie - zwyczajnie przyjemniej. nieprzypadkowo to wnętrze było tłem naszej poślubnej sesji z wiankiem na głowie i kawą w maleńkich filiżankach - kawałki można zobaczyć tutaj: miłość jest słodka. a moje serce zdecydowanie skradły drzwi do lasu, bo to tekst mojego dzieciństwa, mam nadzieję, że jest jeszcze ktoś kto nieustannie to słyszał. polecam! zwłaszcza, że od czasu zrobienia tych kilku zdjęć trochę się pozmieniało i leśne wnętrze uzupełniła na przykład lodówka pełna naturalnych lodów.

środa, 4 stycznia 2017

zaprzyjaźniamy się

ja i nowy rok. wypełniam kalendarz datami urodzin i adresami. listy wysłane w zeszłym roku mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki, więc mam nadzieję, że w tym roku w kwestii pisania pójdzie mi nieco lepiej. ta zima jak żadna inna do znudzenia smakuje piernikami i bezkofeinową inką z mlekiem (czasem kokosowym). ale lubię tę nudę i te puste kubki ustawiane na nocnym stoliku obok łóżka. instytut meteorologi zapowiada powrót zimy i chyba się cieszę na tą biel, bo będzie pasować do domowych światełek i ciepłych puchatych skarpet. i stosiku nieprzeczytanych jeszcze gazet i książek.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

drukarnia cafe

o Drukarni było już zimą, ale wracanie do pysznych miejsc to szalenie przyjemna rzecz. zwłaszcza, że latem jest równie klimatycznie co w zaspach śniegu. i można się napić mrożonej kawy (mimo kolejnej próby fanką raczej nie zostanę - nie ma to jak kubek ciepłego napoju). lubię te gdańskie typograficzne wycieczki z filiżankami w tle. 

sobota, 6 lutego 2016

spacer w Gdańsku, kawa w Drukarni

miło jest w dzień, gdy upierdliwe zimne i mokre płatki śniegu przyklejają się do policzków, nogawek spodni, zmarzniętego nosa i wełnianej czapki (zupełnie celowo) zabłądzić wśród uliczek dawno nie odwiedzanego starego miasta z kubkiem ciepłej kawy. niebylejakiej. bo kawa z Drukarni w mig stała się moim numerem 1, gdy pewnego zmarzniętego popołudnia towarzyszyła kawałkowi pysznej szarlotki.

czwartek, 31 grudnia 2015

niedźwiedzie w ostatni dzień roku

od czasu do czasu każdemu zdarzy się jakiś sentymentalny gniot. można się wzbraniać, odsuwać od siebie każdą uporczywą myśl o podsumowaniach, planach, wyzwaniach... a w końcu i tak przychodzi ten ostatni dzień w roku, gdy nie da się choćby przez minutę nie pomyśleć o tym co było w ciągu ostatnich 365 dni. wzbraniałam się, odsuwałam każdą tą myśl, ale w końcu i tak stworzyłam swój własny bilans: to był jednej z najtrudniejszych i najpiękniejszych roków. na jeden kubek łez bezsilności przypadło siedem kubków łez szczęścia. i nie ma nic piękniejszego niż dobrzy ludzie obok, zupełnie nic.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

maliny, jeżyny.. i tak codziennie

na śniadanie koniecznie kawa. 250ml kofeiny z dużą ilością mleka i szczyptą cukru. codziennie. i jeszcze owoce o każdej porze roku. lubię tą sezonowość kwaśnych pomarańczy, ulubionych moreli i fig, słodkich malin brudzących palce na różowo. a w kwestii sezonowości lato po prostu nie ma sobie równych! i lubię tą dziecinadę jak na obrazku z Amelii (o tym).

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

słodki mój poniedziałku

żaden dzień tygodnia nie potrzebuje tyle osłodzenia co poniedziałek. podwójnej porcji kawy i kolorowych marshmallows. czasem nawet to nie pomaga i od samego rana włosy nie chcą się ułożyć, winda z 8 piętra jedzie za wolno, podmiejski pociąg spóźnia się o trzy cenne minuty, kanapki w pracy są suche i mdłe, brakuje czekolady i magnezu. zdarzają się też poniedziałki jak dziś - wolne od pracy, codziennych obowiązków, wyznaczonych godzin i zadań. poranna kawa smakuje jakoś bardziej, płatki z mlekiem przyjemnie chrupią, włosy się układają, nie trzeba się spieszyć. czasem się tak zdarza. pięknego dnia!

wtorek, 21 czerwca 2011

serce na patyku, szklanka pełna kawy

cukrowe serce na patyku. i kawa z bitą śmietaną, którą wyjadamy łyżeczką. najprzyjemniejsza porcja kofeiny. dzień, gdy nic nie trzeba. chodzenie w piżamie przedłuża się do południa, a leżenie w ciepłej pościeli nie ma końca.

piątek, 11 marca 2011

przyjdziesz na kawę? z pianką i cynamonem.

zaparzę Ci ją w wysokiej szklance i podam z grubą warstwą puchatej pianki. i szczyptą cynamonu. a z boku położę słodkie ciastko. to z naszej włoskiej podróży przyleciała ze mną niewielka pachnąca paczka, przesypałam jej zawartość do pudełka i codziennie o poranku dosypuję sobie łyżeczkę energii. a aromat wsiąka w ściany i zostaje ze mną na dłużej. kawowe uzależnienie.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

szczypta cynamonu i dzień pachnący piernikami.

zimowe zapachy wkradły się do kuchni. szczypta cynamonu, imbir, gałka muszkatołowa. godziny spędzone w cieple rozgrzanego piekarnika. aromatyczna kawa z nutką pistacji i chrupiące, ciepłe pierniki. rozmowy bez końca i zmęczenie siadające na ramionach. cudownie piernikowy dzień.

kawa korzenno pistacjowa

kubek zaparzonej kawy
3 kostki czekolady pistacjowej
1/2 łyżeczki cukru
szczypta przyprawy piernikowej
szczypta cynamonu
mleko

do gorącej kawy wrzucić czekoladę, cukier (można pominąć) i przyprawy. wymieszać, aby się rozpuściła. na koniec dolać mleko.


pierniki

500 g mąki
1 ½ szklanki miodu
1 szklanka cukru pudru
¾ kostki masła
1 jajko
1 łyżeczka sody
szczypta soli
1 opakowanie przyprawy do pierników
do dekoracji: biały lukier, kolorowe drażetki

Miód pogrzać na małym ogniu z cukrem, przyprawami i masłem. Co jakiś czas zamieszać masę i pilnować, żeby się nie zagotowała. Gdy składniki się połączą, zdjąć naczynie z ognia i odstawić do ostygnięcia. Mąkę przesiać z sodą i solą. Dodać masę miodową i lekko roztrzepane jajko. Wyrobić gładkie, elastyczne i lśniące ciasto. Rozwałkować na grubość 0,5cm i posługując się foremką lub zrobionym z kartonu szablonem wyciąć ludziki. Ułożyć je na blasze do pieczenia wyłożonej nieprzywierającym papierem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na 15 minut. /inspiracja w Lawendowym Domu

sobota, 15 maja 2010

serce pełne czekolady


zostawiam ciasteczka. pachnące kawą, czekoladowe, mocno chrupiące. i uciekam cieszyć się kilkoma wolnymi dniami. wśród kolorów i wbrew majowej szarości. tu jest inaczej, tu wieczorami słychać głosy dzieci grających w piłkę, tu wirują wszystkie dobre wspomnienia. tu myśli są czekoladowe.

czekoladowe ciastka z ziarnami kawy
/cytuję za Anią
piekłam je już trzy razy, ciągle słyszę dopominania o kolejne. to znaczy, że smakują bardzo.


100 g mąki pszennej
20 g mąki razowej
(dodałam tylko pszenną)
30 g kakao
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
140 g czekolady (100 g gorzkiej i 40 g mlecznej)
pół garści ziarenek kawy, pokrojonych na mniejsze cząstki
110 g masła w pokojowej temperaturze
100 g cukru pudru (można dać mniej)
1/2 łyżeczki soli


Do miski przesiewam mąki, kakao i sodę. Topię połowę czekolady (w kąpieli wodnej). Pozostałą część czekolady siekam i odkładam do oddzielnej miseczki razem z ziarnami kawy. (ja wsypałam do papierowej torebki i tłuczkiem pokruszyłam na kawałeczki,przyp.A) Ucieram masło, aż stanie się puszyste, wtedy dodaję do niego cukier puder, sól i ucieram, az powstanie gładka masa. Następnie dodaję do masy schodzoną stopioną czekoladę i mieszam do połączenia składników. Następnie dodaję do masy mąkę z kakaem, mieszam. Masa będzie ciężka i b. gęsta. Dodaję do niej posiekaną czekoladę i kawę, mieszając masę rękami, zbijam w kulę, owijam folią spożywczą i chłodzę w lodówce przez 20 minut. Rozgrzewam piekarnik do 180 st. C., wykładam blachę papierem do pieczenia. Z ciasta formuję kulki, po czym układam je na blasze, pozostawiając ok. czterocentymetrowe odstępy. Następnie spłaszczam tak, by powstało kształtne ciasteczko. Piekę przez ok. 15 minut.

środa, 24 marca 2010

kawowe ziarenko wśród kolorów..


tęsknota za kolorami powoli znika. kruszę ziarenka kawy, łamię czekoladę na drobne kawałki. łapię promyki słońca, robię ciastka, niecierpliwie zaglądając przez szybę piekarnika czy już są gotowe. bardzo chrupiące, kawowe.

czekoladowe ciastka z ziarnami kawy
/cytuję za Anią

100 g białej mąki pszennej
20 g mąki razowej
30 g kakao
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
140 g czekolady (ja dałam 100 g gorzkiej i 40 g mlecznej)
pół garści ziarenek kawy, pokrojonych na mniejsze cząstki
110 g masła w pokojowej temperaturze
100 g cukru pudru (można dać mniej)
1/2 łyżeczki soli


Do miski przesiewam mąki, kakao i sodę. Topię połowę czekolady (w kąpieli wodnej). Pozostałą część czekolady siekam i odkładam do oddzielnej miseczki razem z ziarnami kawy. Ucieram masło, az stanie się puszyste, wtedy dodaję do niego cukier puder, sól i ucieram, az powstanie gładka masa. Następnie dodaję do masy schodzoną stopioną czekoladę i mieszam do połączenia składników. Następnie dodaję do masy mąkę z kakaem, mieszam. Masa będzie ciężka i b. gęsta. Dodaję do niej posiekaną czekoladę i kawę, mieszając masę rękami (będzie zbyt cięzka, by zrobił to mikser). Masę zbijam w kulę, owijam folią spozywczą i chłodzę w lodówce przez 20 minut. Rozgrzewam piekarnik do 180 st. C., wykładam blachę papierem do pieczenia. Z ciasta formuję od 10 kulek równej wielkości, po czym układam je na blasze, pozostawiając ok. czterocentymetrowe odstępy. Nastepnie spłaszczam każdą kulkę tak, by powstalo kształtne ciasteczko. Piekę ciastka przez ok. 15 minut.

niedziela, 14 lutego 2010

na dobry dzień. kawa.


to nie jest jedna z tych kaw zalewanych o poranku wrzątkiem, w pośpiechu, wypijana prawie sznurując buty. to kawa wyjątkowa. czekoladowo miętowa. zaparzona przez siostrę w tajemniczej kawiarce :-) z dużą ilością spienionego mleka i szczyptą cukru. w małej niebieskiej filiżance. pyszna.

kawa z pianką

zmielona kawa miętowo czekoladowa (lub dowolna inna)
mleko (np. 1,5%)
cukier


ilość kawy oczywiście proporcjonalna do ilości filiżanek. zalana wrzątkiem, a najlepiej z ekspresu lub kawiarki. mleko ubite z odrobiną cukru, tak by powstała gęsta pianka (ja użyłam blendera, ale przy najbliższej okazji kupię koniecznie spieniacz) i wlane do zaparzonej kawy. i leniwy pyszny poranek gotowy.

sobota, 5 grudnia 2009

a gdyby tak.. odrobinę chłodu

wczoraj o poranku był mróz. taki szczypiący w policzki i zdobiący na biało wszystkie krzewy. może Królowa Śniegu jest już gdzieś niedaleko. a w domu.. nigdy nie zabraknie mi kolorów. to nic, że zimą będą takie chłodne i chciałoby się powiedzieć tajemnicze. właśnie to w nich lubię najbardziej. i ta chęć zgadnięcia smaku, zanim spróbuje się pierwszy kawałeczek. a później ta myśl.. już kiedyś to jadłam, coś mi to przypomina. tylko nigdy nie wiem co.

trufelki tiramisu

150 g podłużnych biszkoptów, 250 g serka mascarpone, 2 łyżki kawy rozpuszczalnej, 1 łyżka pudru, 1 łyżki alkoholu, tabliczka gorzkiej czekolady, wiórki kokosowe

biszkopty pokruszyć, dodać kawę rozpuszczoną w odrobinie wody. wymieszać mascarpone z pudrem, stopioną ostudzoną czekoladą i alkoholem, dodać do biszkoptów. z powstałej masy uformować kuleczki i obtoczyć w kokosach lub kakao. /z przepisu Caritki

czwartek, 3 grudnia 2009

trufle. i kroki stąd dotąd

liczę kroki. między jedną stara kamienicą, a drugą. między jednym nowym blokiem a ogromnym centrum handlowym. liczę trufle, które jeszcze pozostały w lodówce. 7. całe mnóstwo czekoladowości. już sobie wyobrażam jak pięknie wyglądałyby wśród świątecznych słodkości. albo schowane w pudełeczku i podarowane Komuś w prezencie. niemożliwie pyszne.

trufle czekoladowe

150 g gorzkiej czekolady 70%
50 g śmietany kremówki 30% (5 łyżek stołowych)
75 g miękkiego masła
1 łyżeczka brandy lub whisky
10 g (około 1 pełnej łyżki) miodu
2 g (około 1 czubata łyżeczka) rozpuszczalnej kawy espesso w proszku
około 4 - 5 łyżek kakao do obtoczenia


Czekoladę drobno posiekać i włożyć do większej miseczki. Śmietankę kremówkę doprowadzić do wrzenia, dodać kawę rozpuszczalną i miód. Zdjąć z ognia i dodawać stopniowo posiekaną czekoladę, mieszając do uzyskania jednolitej i gładkiej masy. Ostudzić i dodać miękkie masło oraz brandy (lub whisky), dokładnie wymieszać. Kwadratową lub prostokątną foremkę wyłożyć przeźroczystą folią spożywczą i przełożyć do niej masę na grubość 2 cm. Odstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny. Nabierać po 1 łyżce zastygłej masy i szybko formować trufle o fantazyjnym, nieregularnym kształcie, jak na zdjęciach. Ewentualnie pociąć masę na kwadraty 2 x 2 cm i formować kuleczki. Trufle obtoczyć w kakao i ułożyć na tacce. Wstawić do lodówki i tam przechowywać. /cytuję za Asią z Kwestii Smaku

niedziela, 22 listopada 2009

kawa. mała wielka sprawa

leniwe poranki z niespiesznie wypijaną kawą. łyk po łyczku. i aromat unoszący się w powietrzu. taki jesienny, cynamonowy. i nawet nie trzeba wychodzić spod kołdry.

five o'clock co krok
albo kawa
mała wielka sprawa
do omówienia
przemyślenia
podważenia
a podobno najzdrowsza
woda z uśmiechem
miodem i cytryną
nie tylko zimą

kawa korzenna

kawa, woda, mleko, szczypta cynamonu, szczypta kardamonu, szczypta piernikowej przyprawy


do kubka wsypać łyżeczkę rozpuszczalnej kawy i przyprawy, zalać gorącą (ale nie wrzącą wodą) i dolać mleko.

* b. popławska 'coachind duszy w 33 odsłonach'

niedziela, 22 lutego 2009

truflowe kulki tiramisu

pyszny smak czekolady z kawą i kremowym mascarpone. drobinki kokosa na wierzchu. od tego przepisu i tych słodkich trufelek zaczęło się moje kuleczkowe eksperymentowanie. są pyszne.

trufelki tiramisu

150 g podłużnych biszkoptów, 250 g serka mascarpone, 2 łyżki kawy rozpuszczalnej, 1 łyżka pudru, 1 łyżki alkoholu, tabliczka gorzkiej czekolady, wiórki kokosowe

biszkopty pokruszyć, dodać kawę rozpuszczoną w odrobinie wody. wymieszać mascarpone z pudrem, stopioną ostudzoną czekoladą i alkoholem, dodać do biszkoptów. z powstałej masy uformować kuleczki i obtoczyć je w kokosach lub kakao. /z przepisu Caritki

sobota, 21 lutego 2009

kawa czekoladowa z nutką pomarańczy

o poranku nic nie smakuje mi bardziej od kawy. dzisiaj pozwoliłam sobie na dodatkową przyjemność. dodałam do niej odrobinę startej skórki pomarańczowej i kilka kostek rozpuszczonej mlecznej czekolady. pobudzająca mieszanka, a jaka pyszna..

kawa czekoladowa z pomarańczą

kawa rozpuszczalna
woda, mleko
starta skórka pomarańczowa
kilka kostek mlecznej czekolady