Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jem w gdyni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jem w gdyni. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2018

Gård Nordic Kitchen

nie wiem jak wiele jest jeszcze pięknych miejsc do odkrycia, jak dużo smaków do spróbowania i dobrych momentów przy drewnianym stole, ale wiem, że właśnie znalazłam jeden z nich. bardzo niedaleko i z widokiem na morze. chce się tu wyglądać za okno w słoneczny dzień, ale też schować przed deszczem w ten chmurny i chłodny. taki właśnie był ten nasz - burzowy i szary, ale rozjaśniony przez piękne wnętrze w skandynawskim minimalistycznym stylu, pyszne jedzenie i przytulny klimat. czekając na swoje danie, ma się tu ochotę obejrzeć każdy obrazek na ścianie pełnej kolorowych ramek, ukradkiem zajrzeć do otwartej kuchni albo wyglądać na statki za oknem - pod tym względem to chyba najładniejsza restauracja, w jakiej zdarzyło mi się ostatnio być.

znajdziecie tu kuchnię skandynawską, co czyni to miejsce naprawdę wyjątkowym. co w niej takiego niezwykłego? sól. to ona jest tu głównym nośnikiem smaku. proste, prawda? a na talerzach ta prostota naprawdę się broni. w karcie ryby i owoce morza, ale też mięsa - filet z bażanta, comber jagnięcy, steki czy klasyczny mięsny burger. to co nas jeszcze urzekło, to bardzo profesjonalna obsługa. nienachalna, ale dbająca o klienta, z uśmiechem, z wiedzą o daniach i ciekawymi propozycjami tego co możemy znaleźć na talerzach. a jeśli z gośćmi wita się sam szef kuchni, to już naprawdę duże wyróżnienie. jak widać nie tylko kuchnia jest tu otwarta, ale jej szef (Przemysław Woźny) również, brawo! Gård przywitał nas naprawdę miło i dalej mogło być tylko lepiej.

wtorek, 15 maja 2018

#bwcoffee, czyli black and white po raz drugi

tutaj przychodzi się po szczęście. może być w filiżance, dzbanku, w szklance, papierowym kubku, na talerzu, w dobrym słowie albo uśmiechu. można je dostać w zestawie i oddzielnie, na miejscu i na wynos, można je też dowolnie łączyć. i można je tu znaleźć bez względu na pogodę, porę roku i poziom kofeiny we krwi. to miejsce, które się pokocha od pierwszej wypitej kawy i kawałka zjedzonego ciasta. a ta energia i pasja, którą emanują właściciele jest absolutnie nie do podrobienia i chce się ją zabierać garściami, chować po kieszeniach, a na drugi dzień znowu wracać. ja wracam (nie codziennie rzecz jasna, ale słowo daję, że chciałabym!) i za każdym razem jest tak samo - tak samo dobrze. może być szybka latte, kiedy jeden łyk dopijam pchając wózek i czekając na zielone światło przy przejściu dla pieszych. może być niespieszna niedziela i aeropress z kawałkiem sernika matcha. może być długi spacer z końca miasta, z finałem na cappuccino z sercem na mlecznej pianie.  może być siostrzany poranek w słońcu, z espresso tonic w dłoni i ciastem napakowanym po brzegi ciemną czekoladą. wszystko może być, wszystko co kawowe, prawdziwe i pyszne. i niech was skusi widok tych słodkich kawałków, bo towarzyszem kubków kawy są naprawdę wyjątkowym. czuć w nich szczyptę miłości. w końcu ta kawiarnia to dzieło dwójki zakochanych w sobie osób, więc nie mogło być inaczej! wiecie, że w środku są tylko trzy stoliki i kilka miejsc przy wysokim stole przy oknie? a klienci czekają już przed otwarciem tupiąc niecierpliwie nóżką i podglądając przez szybę jakie dziś ciasta w witrynie. a ta  witryna pustoszeje szybciej niż można by się tego spodziewać, chociaż ja się wcale nie dziwię, bo Basia tworzy najprawdziwsze cuda. ale nawet jeśli zdarzy wam się tu trafić i zabraknie już słodkich kawałków, to zawsze jest kawa i serdeczny uśmiech, który znajdziecie już od progu i który zostanie na waszej buzi nawet, gdy już zobaczycie dno pustej filiżanki po kawie. słowo daję! jest najpiękniej!

na naszych talerzach i w kubkach:
sernik z marakują i białą czekoladą - GENIALNY!
wegański biszkopt jaglano owsiany z owocami - jeśli podobnie jak ja kochacie smak kaszy jaglanej, macie słabość do czekolady i malin, to zakochacie się też w tym cieście
sernik z herbatą matcha i truskawkami
espresso tonic z pomarańczą i sorbetem z toniku - to jest kolejne kawowe uzależnienie, choć zupełnie niepozorne! spróbowaliśmy go dzięki Basi, bo sami pewnie byśmy go nie wybrali, a do końca dnia chodziliśmy powtarzając, że to naprawdę genialne połączenie kawy, sorbetu i pomarańczy
aeropress z nutą cytrynową (etiopia konga sedie)
i kawa z aeropressu rwanda bushoki (jeśli będziecie polegać na bariście, co polecam i ja i napisy widoczne w kawiarnii - to to idealny duet do ciasta z truskawką, bo podobno ma w sobie nutę czereśni)

poniedziałek, 7 maja 2018

cup and cakes

wiecie jak wygląda pasja? jak najpiękniejsza filiżanka cappuccino i uśmiech od progu. pasja zawsze się obroni, bo wraz z nią idzie dobra energia, pyszna kawa i domowe ciasto. jeśli zamarzy Wam się kiedyś sernik mango z kubkiem kawy u boku, to koniecznie zajrzyjcie do tej klimatycznej gdyńskiej kawiarni. miłości do kofeiny znajdziecie tu mnóstwo - już od progu wita nas wymowne podłogowe 'coffee', które jest zapowiedzią dobrze spędzonego czasu. a dalej jest tylko lepiej - beton na ścianie, drewniane stoliki, żarówki zwisające z sufitu, leśne plakaty, kolorowe krzesła, witryna pełna ciast (znajdziecie tam też zdrowe koktajle i desery) i kawowe królestwo na blacie. to jedno z tych miejsc, do których z przyjemnością się wraca - co zresztą zobaczycie na zdjęciach, bo w ciągu ostatniego miesiąca wędrowaliśmy tam kilka razy. Cup and cakes znajdziecie w centrum miasta, ale na jednej z bocznych uliczek, co moim zdaniem jest jej dużą zaletą - traficie tam jeśli naprawdę jesteście poszukiwaczami wyjątkowych miejsc i równie wyjątkowych smaków.