jestem tak stęskniona wiosennych spacerów, że każde pięć minut rześkiego powietrza, krzywych chodników i uśmiechniętych przechodniów to dla mnie wielka frajda. chorowanie nawet jeśli związane z przymusowym "wolnym" nie jest wcale takie fajne, szczególnie gdy trwa dłużej niż 14 dni. a gdy trwa więcej niż 30, to są już całe wieki i jest to okropność wielka! ale zgodnie z przyczepioną do lodówki rozpiską biorę wszystkie leki i z każdym kolejnym dniem mam nadzieję, że to już, że już koniec. i tylko krótkie chwile, gdy można uciec na najkrótszy spacer świata, z parasolem, z nie do końca turystycznym i zatłoczonym Gdańskiem. a 25 stopni Celsjusza na wieczornym termometrze jest bardzo do lubienia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lody. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 czerwca 2016
wtorek, 5 sierpnia 2014
lodowe lizaki z owoców
w podstawówce je uwielbiałam - zmrożone na kamień, w podłużnych woreczkach, zielone, żółte. kupowane w szkolnym sklepiku i zjadane między plastyką a przyrodą - lody wodne. kosztowały 50 groszy i podejrzewam, że składały się wyłącznie z chemii, ale wszyscy wcinali aż im się uszy trzęsły. taki urok kilkulatka. później mi przeszło, lepsze od wodnych stały się kremowe lody na bazie mleka. big milki to było to! a teraz znów mam ochotę na lody wodne. tylko domowe, 100% owoców. w sezonie letnim prym wiodą truskawkowe. ale nie dalej niż krok za nimi są wszystkie inne smaki. zmrożony melon? super! banany?
jeśli zmiksujemy owoce i skorzystamy ze sprytnych pudełeczek na lody na patyku to zmrożą się mocno i może nawet będą miały igiełki lodu - taki urok. ale jeśli będziemy robić je w jednym większym pudełku i w czasie pierwszych godzin mrożenia miksować blenderem co jakieś pół godziny, to wodnych igiełek unikniemy i lody będą bardziej jednolite i delikatne. prawda jest jednak taka, że w upał wszystkie będą znikać z zamrażarki w mig!
niedziela, 30 marca 2014
wtorek, 25 czerwca 2013
znowu lody! czyli jak zmroziłam bazylię.
dwa słowa na L, każde po cztery litery: lato i lody. nawet, gdy letni deszcz, gdy kropi i grzmi. ostatnio byłam w mieście, w którym lodziarnie otwarte są nawet o dwudziestej drugiej, a przynajmniej jedna trzecia osób spacerujących późnym wieczorem, niesie w ręku słodki wafelek wypełniony po brzegi. ja spróbowałam lawendowych z rozmarynem i wiśniowych z chilli. bo jestem raczej z tych co monotematycznie wybierają melonowe i śmietankowe w ulubionej lodziarni, ale na wyjeździe lubią nowe i wcześniej nie próbowane. a w domu zrobiłam bazyliowe z limonką. w niedalekich planach, w nowej gdańskiej kuchni zmrożę jeszcze karmel z solą. taka lodowa mania.
środa, 5 czerwca 2013
najlepsze lody jadłam w..
gdy dzień zaczyna się o 4:07 wyrywającym z łóżka budzikiem, a sen trwał niewiele ponad trzy godziny, to tylko bilet w portfelu i perspektywa pięknego dnia jest w stanie sprawić, że jeszcze w drodze do kuchni po kawę łapię uśmiech, zostawiam zmęczenie pod puchową poduchą i idę w stronę peronu. czekam, jadę, mrużę oczy, prawie się nie gubię, jestem.
poniedziałek, 9 lipca 2012
owocowe mocno zmrrrrrożone!
owoce niczym pomalowane akwarelową farbką. albo plakatówką? niektóre brudzą palce, zostawiają jagodowy fiolet na języku albo są tak dojrzałe, że sok cieknie po brodzie. i to jest ich wielki urok. taka słodycz, która już nie potrzebuje dodatków. może tylko uśmiech i kogoś kogo można złapać za rękę, napakować owoców do kieszeni i iść na długi spacer do lasu.
sobota, 24 lipca 2010
słodka beztroska. i lody.
zjadamy lody na śniadanie, chrupiemy kwaśne jabłka, obserwujemy krople deszczu przez szybę niebieskiego auta. kupujemy kawę pachnącą pomarańczą. chłodzimy stopy i nogawki spodni w Bałtyku. mamy siebie cały dzień. mamy kilka promyków słońca i słowa, które lubię.
lody marchewkowe, cytrynowe ze spiruliną, pomidorowe z octem balsamicznym.. tylko w Sopocie.. gelati giuseppe. a w Domu..
lody jogurtowe z owocami
poziomki, truskawki, jagody, maliny, cukier puder, jogurt naturalny/mleko
umyte owoce zmiksować, dodać cukier (poziom słodkości najlepiej dostosować do swoich kubków smakowych, dlatego nie podaję ilości). wymieszać z naturalnym jogurtem lub z mlekiem, przełożyć do pojemniczków i zmrozić przez około 4 godziny.
sobota, 17 lipca 2010
urywki dni. magia. i cukierkowe niebo.
słowa jak kolorowe kamyczki układane w pudełku. nie chcę zapomnieć żadnej minuty, żadnej chwili, żadnego obrazu i dźwięku. ziarenka piasku wpadają do kieszeni. wiatr zaplątał się we włosach. nocą woda w Bałtyku jest ciepła. kojący szum fal. leżę i liczę gwiazdy. o 4 nad ranem budzi się nowy dzień. niebo ma kolor słodkich cukierków. a sen wcale nie chowa się pod powiekami. zjadamy lody marchewkowe i uśmiechamy całkiem bez powodu. dni wypadają z kalendarza. zaczarowane chwile, nasze. 'skradam się jak kot, układam się do snu'.
'samolot pisze wiersz na niebie, wysyłam go do ciebie. taki krótki SMS: czekam, przyleć i mnie weź.'
/fragmenty piosenek Marii Peszek oraz Kim Nowak
Subskrybuj:
Posty (Atom)