marzec lubi czasem zaskakiwać. bukietem intensywnie różowych goździków, słodko kwaśnym smakiem limonkowej tarty, kilkoma dobrymi wiadomościami na telefonicznym ekranie. lubi sprawiać przyjemność. zapachem winogronowego kremu do rąk, nową płytą schowaną w odtwarzaczu, nocnym spacerem nad morze (we mgle). ale w marcu jak w garncu. jest też garstka zmartwień i strachów, które schowane do szafy (i nawet wciśnięte w najgłębszy kąt) nie znikają w mig. ale jeśli by się tak postarać - to myślę sobie, że to będzie całkiem fajny miesiąc.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limonka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 10 marca 2016
poniedziałek, 24 marca 2014
słodko kwaśna tarta limonkowa
owsiany spód z ciasteczek, chrupkie brzegi i kwaśne kremowe limonkowe wnętrze - to moja tarta. na wiele okazji i na wiele słodkich chwil. taka zupełnie najprostsza, z 5 składników, a nieprzyzwoicie pyszna, jeśli tylko lubi się zielone i słodko kwaśne. jak na tartę przystało jej wysokość nie przekracza kilku centymetrów, ale niczego jej nie brak!
niedziela, 8 września 2013
to pewne: ostatnie truskawki tego lata
tegoroczne truskawki nie wzbudziły we mnie tyle zachwytu co zwykle. były za mało słodkie, trochę bez smaku, zostawione na drugi dzień bardzo marniały i nadawały się jedynie do koktajlu. i okazało się, że mam na nie uczulenie, chociaż nieustannie staram się sobie wmówić, że może jednak nie, taki psikus. ale i tak będę za nimi tęsknić i z podekscytowaniem czekać na czerwcowe słodkie kule obsypujące stragany i zieleniaki. bo truskawki mają w sobie to coś!
wtorek, 25 czerwca 2013
znowu lody! czyli jak zmroziłam bazylię.
dwa słowa na L, każde po cztery litery: lato i lody. nawet, gdy letni deszcz, gdy kropi i grzmi. ostatnio byłam w mieście, w którym lodziarnie otwarte są nawet o dwudziestej drugiej, a przynajmniej jedna trzecia osób spacerujących późnym wieczorem, niesie w ręku słodki wafelek wypełniony po brzegi. ja spróbowałam lawendowych z rozmarynem i wiśniowych z chilli. bo jestem raczej z tych co monotematycznie wybierają melonowe i śmietankowe w ulubionej lodziarni, ale na wyjeździe lubią nowe i wcześniej nie próbowane. a w domu zrobiłam bazyliowe z limonką. w niedalekich planach, w nowej gdańskiej kuchni zmrożę jeszcze karmel z solą. taka lodowa mania.
wtorek, 31 stycznia 2012
jest dużo dobrego w ciastkach z limonką
upiekłam ciasteczka, które były małe i na jeden gryz. tylko nie zapisałam na skrawku papieru receptury. i teraz nikt dokładnie nie wie czy mąki powinna być jedna szklanka, czy może dwie. ale one i tak się udadzą. i będą umilać zimowy czas. swoją zielenią w lukrze.
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
pascha z żurawiną i morelami
z wielkanocnych potraw najbardziej lubię paschę. jest cudowna, uwielbiam ją! bardzo lubię twaróg i suszone owoce, a pascha jest właśnie połączeniem tych dwóch składników.. delikatna, kremowa, wyjadana widelczykiem. w tym roku po raz pierwszy ją robiłam. wyszła taka jak lubię.
pascha z żurawiną i morelami
700 g twarogu, 150 g suszonej żurawiny, 150 g suszonych moreli, sok z 1 limonki, 1 łyżeczka cukru waniliowego, 2 łyżki masła, 150 ml kwaśnej śmietany, 70 g pudru
morele pokroić w paseczki i razem z żurawiną i cukrem waniliowym wsypać do miseczki i zalać sokiem z cytryny. ser, puder, masło oraz śmietanę zmiksować na gładką masę. dodać owoce i wymieszać. miseczkę wyłożyć gazą, tak aby wystawały brzegi, wsadzić paschę, przykryć materiałem, przycisnąć czymś ciężkim i odstawić na noc w chłodne miejsce (nie musi być to lodówka, wystarczy jak postawi się ją na balkonie). przed podaniem odlać z miski wodę, która powstała na wierzchu, odwinąć, przełożyć na talerzyk i pokroić na kawałeczki. /inspiracja u liski
Subskrybuj:
Posty (Atom)
