Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2016

pierwsze narzekanie tej jesieni i herbata z lawendą

to już ósmy raz kiedy zastaje mnie tu jesień. zdążyłam zmienić adres (nie jeden raz), skończyć studia (nie jedne), a nawet wyjść za mąż. a te jesienie wciąż przychodzą, rzucają szeleszczące liście pod nogi, uparcie proszą o kolejny już kubek miodowej herbaty (z lawendą i jagodami goji żeby nie było nudy), plączą na szyi zimno i szaliki i nic sobie nie robią z marznących narzekań. na to marudzenie dobry jest kolor, ciepły koc i nowa pachnąca drukiem książka. albo kilka ciepłych słów, które rozgrzeją lepiej niż niejeden termofor w za ciasnym pluszu.

czwartek, 6 października 2016

figi z kozim serkiem i rozmarynem

październikowe dni wyjątkowo mocno lubią się z figami, a ja zawsze mocno czekam na ten czas. i choć do tej pory znałam je wyłącznie jako dodatek do kanapki z serem pleśniowym, a najbardziej smakowały mi same bez dodatków - to pewnej jesieni, dzięki Natalii, poznałam je w zupełnie nowej odsłonie. wytrawno - słodkiej, nieoczywistej, no i wyjątkowo ładnej, zwłaszcza jeśli chodzi o te mikro botwinki i ogórecznik. a talerz ułożony przez tą kulinarną czarodziejkę, to dla mnie kwintesencja jesieni.