Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej z pestek śliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olej z pestek śliwki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

ministerstwo dobrego mydła

kocham ten ich minimalizm, genialne zapachy i siostrzane poczucie humoru, którym co jakiś czas nas karmią w internecie. to przez nich ujawniła się moja wielka słabość do jakiejkolwiek  kosmetycznej marki (no może nie licząc od dawna lubianej polskiej tołpy). Ministerstwo Dobrego Mydła kompletnie zawróciło mi w głowie. zaczęło się w grudniu zeszłego roku, gdy w liście do św. Mikołaja poprosiłam o coś pachnącego i znalazłam pod choinką marchewkowe i ananasowe mydełko i piękną kulę do kąpieli. a później poszło już z górki. pisałam o śliwkach latem (klik), pisałam o umilaniu jesieni (klik), no i musiałam napisać też zimą. bo w pudełku z ministerstwa znalazło się kilka nowości, których wcześniej nie znałam.

wtorek, 31 maja 2016

śliwki z ministerstwa

nigdy nie miałam hopla na punkcie kosmetyków. wśród sklepowych półek wybieram raczej to co znam i jestem uzależniona chyba tylko od żelu pod prysznic, który pachnie jak truskawkowo - śmietankowy chupa chups. ale hopla można dostać zupełnie się go nie spodziewając. ja przepadłam w dniu, w którym odkryłam Ministerstwo Dobrego Mydła. zaczęło się od listu do św. Mikołaja, który przyniósł mi warzywno (marchewka!) owocowe (ananas!) mydełka, no a później było już tylko gorzej, bo okazało się, że są super i że najchętniej widziałabym w mojej łazienkowej szafce wszystko co mają w ofercie. a mają tego trochę. musujące kule do kąpieli (miodowa to mój zapachowy faworyt, choć nagietek i lawenda też są niezłe), mydło rozmarynowe z hipsterskim sznurkiem, słoiczek naturalnego masła shea (w zimne dni super nawilża i koi wysuszone dłonie). no i te śliwki. najbardziej lubię śliwki. szczególnie w wydaniu olejku, który cudownie działa na moje kapryśne i lubiące alergie dłonie i wchłania się nie zostawiając poczucia 'mam tłuste ręce i teraz mogę tylko leżeć i pachnieć', no i pachnie jak śliwki w czekoladzie albo najlepsze śliwkowo czekoladowe ciasto z migdałami. spróbowałam też olejek z pestek malin i choć nawilża ok, to w kwestii zapachu śliwki biją go na głowę, ale możliwe, że to tylko moje widzimisię i słabość do tych śliwek po prostu. i jeśli jeszcze o nich mowa - to słoik cukrowego peelingu też jest do lubienia, oj jest. te dziewczyny z Ministerstwa to naprawdę cuda tworzą. a że uwielbiam ładne rzeczy, to oprócz tych lepkich i słodkich zapachów i działających cuda właściwościach - piękna jest też wizualna strona Ministerstwa. z moją miłością do minimalizmu pokochałam też tą ich prostotę i niewymuszoną formę. całość skradło moje serce i tyle.