Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2017

skład prosty

co zrobić żeby chmurny poniedziałek stał się choć trochę bardziej znośny? bez ubierania ciepłej czapy i bez wystawiania nosa na ten ziąb? wystarczy rozgościć się w wirtualnym Składzie Prostym, wybrać najładniejsze pachnące pudełka, a później cieszyć się jak dziecko, bo to naprawdę same cuda. cukrowy peeling od Hagi, w którym schowała się gałka muszkatołowa i cynamon - idealny na ten zimowy czas, pięknie pachnący i uprzyjemniający kąpiel jak nic innego. cudowna nawilżająca pomada do ciała, na suche łokcie, dłonie, czasem nawet i usta. woda różana, która przyjemnie odświeża, kojący balsam do ust od Resibo - sprawia, że mam jeszcze większą ochotę spróbować reszty ich kosmetyków. i jeszcze krem pod oczy Make me bio. wszystko napakowane naturalnymi składnikami i wszystko polskich marek. czy tylko mnie cieszą takie słodkie pachnące pudełka? pudełka pełne dobra, do otulenia w te zimne dni, poprawiacze zmarzniętego nastroju. zapakowane w zimowy kartonik i opatrzone pełną ciepłych słów pocztówką. lubię takie małe sklepiki do sprawiania nam radości. a jeśli jeszcze nie znacie Alicji i jej Składu Prostego to koniecznie zajrzyjcie tam po porządną dawkę kosmetycznych inspiracji, przyda się zwłaszcza teraz przed świętami.

wtorek, 3 stycznia 2017

ministerstwo dobrego mydła

kocham ten ich minimalizm, genialne zapachy i siostrzane poczucie humoru, którym co jakiś czas nas karmią w internecie. to przez nich ujawniła się moja wielka słabość do jakiejkolwiek  kosmetycznej marki (no może nie licząc od dawna lubianej polskiej tołpy). Ministerstwo Dobrego Mydła kompletnie zawróciło mi w głowie. zaczęło się w grudniu zeszłego roku, gdy w liście do św. Mikołaja poprosiłam o coś pachnącego i znalazłam pod choinką marchewkowe i ananasowe mydełko i piękną kulę do kąpieli. a później poszło już z górki. pisałam o śliwkach latem (klik), pisałam o umilaniu jesieni (klik), no i musiałam napisać też zimą. bo w pudełku z ministerstwa znalazło się kilka nowości, których wcześniej nie znałam.

wtorek, 31 maja 2016

śliwki z ministerstwa

nigdy nie miałam hopla na punkcie kosmetyków. wśród sklepowych półek wybieram raczej to co znam i jestem uzależniona chyba tylko od żelu pod prysznic, który pachnie jak truskawkowo - śmietankowy chupa chups. ale hopla można dostać zupełnie się go nie spodziewając. ja przepadłam w dniu, w którym odkryłam Ministerstwo Dobrego Mydła. zaczęło się od listu do św. Mikołaja, który przyniósł mi warzywno (marchewka!) owocowe (ananas!) mydełka, no a później było już tylko gorzej, bo okazało się, że są super i że najchętniej widziałabym w mojej łazienkowej szafce wszystko co mają w ofercie. a mają tego trochę. musujące kule do kąpieli (miodowa to mój zapachowy faworyt, choć nagietek i lawenda też są niezłe), mydło rozmarynowe z hipsterskim sznurkiem, słoiczek naturalnego masła shea (w zimne dni super nawilża i koi wysuszone dłonie). no i te śliwki. najbardziej lubię śliwki. szczególnie w wydaniu olejku, który cudownie działa na moje kapryśne i lubiące alergie dłonie i wchłania się nie zostawiając poczucia 'mam tłuste ręce i teraz mogę tylko leżeć i pachnieć', no i pachnie jak śliwki w czekoladzie albo najlepsze śliwkowo czekoladowe ciasto z migdałami. spróbowałam też olejek z pestek malin i choć nawilża ok, to w kwestii zapachu śliwki biją go na głowę, ale możliwe, że to tylko moje widzimisię i słabość do tych śliwek po prostu. i jeśli jeszcze o nich mowa - to słoik cukrowego peelingu też jest do lubienia, oj jest. te dziewczyny z Ministerstwa to naprawdę cuda tworzą. a że uwielbiam ładne rzeczy, to oprócz tych lepkich i słodkich zapachów i działających cuda właściwościach - piękna jest też wizualna strona Ministerstwa. z moją miłością do minimalizmu pokochałam też tą ich prostotę i niewymuszoną formę. całość skradło moje serce i tyle.