niedobór bezkarnie wolnych poranków uzupełniam czasem w środku tygodnia. celebrowanie weekendów pozostaje mi zwykle tylko w formie biegu na podmiejski pociąg i wykładów na uczelni albo na pracy, więc taki wolny czwartek to wielka przyjemność. wtedy nawet mój najnudniejszy poranny zestaw: banan + kawa, mogę zamienić na prawdziwe śniadanie. i w takim momencie jedyne trudne decyzje to: na słodko czy na słono? wątpliwościom nie podlega za to KUKBUK, wybieram zawsze. szeleszczący papier, cała kraina smaków wertowana między jednym gryzem kanapki z rukolą, a kawałkiem suszonego mango z mojego musli. poranne zaczytanie zawsze mile widziane.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kukbuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kukbuk. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 marca 2015
poniedziałek, 29 grudnia 2014
pomarańcze, czekolada i kukbuk
świąteczna atmosfera nie mija. nawet jeśli te najważniejsze trzy dni już minęły. też ekscytuję się tymi pierwszymi puchatymi zaspami śniegu i dużo myślę o bardzo czekoladowym cieście z pomarańczą, wertuję (od przodu i od ostatnich kartek) specjalne wydanie Kukbuka i piję dużo herbaty z cytryną bez cukru. taki grudzień lubię.
kategoria:
czekolada,
krem czekoladowy,
kukbuk,
nicolas vahe,
nie całkiem na temat,
pomarańcza,
zima
sobota, 19 lipca 2014
najlepsza pizza w mieście!
z salami, mascarpone i świeżą rukolą. z mozzarella i pomidorkami. i kawa - mistrzostwo świata. lubię to miejsce nieprzyzwoicie mocno.
kategoria:
gdynia,
kukbuk,
mąka i kawa,
miasto moje,
miejsca,
nie całkiem na temat,
pizza
Subskrybuj:
Posty (Atom)

