Pokazywanie postów oznaczonych etykietą appetit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą appetit. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

appetit. o Grecji i o Asi od muzyki.

dokładnie dwa lata temu zasłuchiwałam się i pisałam o Appetit Polska (do przeczytania tu: o muzyce czy o jedzeniu?). a dziś, gdy lato dawno już zwinęło swoje manatki, gdy zima już prawie przeminęła, a słońce okazuje się bardziej niż leniwe i w ciągu dnia tylko na chwilę wychyla nos zza chmur.. no i nie oszukujmy się - zimność na dobre rozgościła się na salonach.. dziś jest Appetit Grecja. pełne słońca - na przekór marznącym dłoniom nerwowo chowanym w rękawy kurtki, gdy po raz kolejny zapomniane rękawiczki zostały na blacie w przedpokoju.

środa, 12 lutego 2014

appetit. o muzyce czy o jedzeniu? jedno i drugie!

ładne rzeczy lubię chować do pudełka, mieć tylko dla siebie, zaglądać, gdy mam ochotę. ładne rzeczy karmią moją wrażliwość, ładne dźwięki, wyjątkowe smaki. może być świeżo upieczona drożdżówka, może być garść wyłuskanych włoskich orzechów, albo szklanka soku z malin rozcieńczonego przegotowaną wodą. może być piosenka o miłości albo codzienności, o złości, radości, obojętnie, ale musi być taka, że chce się nacisnąć replay. lubię te dźwięki i te dni, gdy rwący skronie ból głowy zamienia się w małe przyjemności. w przydomowym zieleniaku kupiłam dziś batata, topinambur i dwie koślawe pietruszki, ugotuję obiad, który będzie bardzo zwykły i bardzo przy tym wyjątkowy, bo rozpieszczanie kubków smakowych to taka prosta przyjemność. mam dzień kiedy zupełnie nic nie muszę i nic mi nie trzeba, no może tylko spełnić ze 3 marzenia.