piątek, 5 stycznia 2018

o niczym więcej nie marzyłam

mam w głowie tę myśl za każdym razem, gdy patrzę na śpiącego chłopca. ten spokój, miłość i błogość tworzą niezły emocjonalny koktajl. truskawkowy, skąpany w letnim słońcu. no dobra, rozmarzyłam się, a macierzyństwo wcale nie jest jak miska truskawek posypanych cukrem w upalny dzień. jest raczej jak skorupka od orzecha, która nieprzyjemnie zgrzyta pod zębami zgubiona wśród miseczki pełnej łuskanych orzechów. jest ciężko, a podobno ma być jeszcze trudniej. ale to jest spełnione marzenie - takie właśnie, skomplikowane, pełne trosk, łez i wzruszeń. i oby tych ostatnich było w tej codzienności jak najwięcej.