czwartek, 23 lutego 2017

Pączuś


kultowy gdyński Pączuś nareszcie został odwiedzony, spróbowany i całkiem zachwycony chałwową wersją tego słodkiego ulepku.

środa, 22 lutego 2017

pastelove

róż, ilustracje, kwiatowe tęsknoty i garść zimnego wiatru od morza (to za oknem). bukiety goździków - dużo i często. i ta myśl, że całe życie nienawidziłam mojego brzucha, a teraz go kocham. taki blady i z turkusowymi kreskami żył. chciałabym zapamiętać każdy centymetr. i ten czas, gdy kompleksy i niedoskonałości przesłania wielka miłość. i wciąż nie mogę się nadziwić, że ona się bierze z brzucha, dosłownie.

niedziela, 19 lutego 2017

miło mi


zachcianki ciężarnej żony bywają bardzo różne. i chociaż nie miewałam ich jakoś strasznie dużo, to bywało, że mąż musiał jechać przez pół miasta po pudełko ulubionych lodów. i pomyśleć, że przez pierwsze miesiące na myśl o nich robiło mi się niedobrze. a po kilku kolejnych za słony karmel i masło orzechowe dałabym się pokroić. hormony, hormony..

środa, 15 lutego 2017

bilet w kosmos

nigdy nie miałam piękniejszej perspektywy. ale robienie zdjęć to już zdecydowanie nie jest bułka z masłem. ❤

wiosno chodź!

co roku mniej więcej o tej samej porze zaczynam wiosenne tęsknoty. nie rozpaczliwe, ale monotematyczne do granic możliwości. otaczam się kwiatami - w wazonach i na papierze, czasem nawet na białej pościeli. i nie mam nic przeciwko, że wszyscy wokół nieustannie szepczą coś o cieple, o potrzebie słońca, spacerów bez szalika i chowaniu zimowych butów wgłąb szafy. i chociaż jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie i chociaż resztki śniegu nie zdążyły jeszcze stopnieć i wciąż jeszcze myślę sobie, że dodatkowa porcja białego puchu może przykryć chodniki jeszcze w tym albo kolejnym miesiącu... to jakoś tak mi się spieszy do tej wiosny, do spotkania z Małym Człowiekiem, który odmieni ją jak nikt nigdy.

wtorek, 14 lutego 2017

skrawki miłości na ziąb

luty to taki miesiąc, że nadmiar różu i kiczowatych serduszek wybacza się absolutnie każdemu i absolutnie w każdej ilości. walentynki chyba trochę na przekór zostały wpisane w zimowy kalendarz żeby choć trochę osłodzić ten zmarznięty czas. i nie mam nic przeciwko tym drobnym skrawkom ciepła. przeciwko kawałkom nowych koronek, pękom tulipanów i okruszkom różowej codzienności. jeśli jest dużo utuleń, ukradzionych całusów i kubków ciepłego kakao - to wszystko jest najlepiej. cieplej.

poniedziałek, 13 lutego 2017

ryby i wieloryby

absolutnie nic nie potrafię poradzić na to, że rozczulają mnie te wszystkie malutkie rzeczy. wieloryby w wersji mini? poproszę! rampers w lisy? biorę! niby minimalizm, kolorystyczne szarości i biele, ale coraz trudniej powstrzymać się przed kolejnym słodkim body nawet jeśli to tylko kawałek szmatki.  przepadłam. i podejrzanie dobrze mi z tym. i jaka matka takie dziecko - będą ryby i wieloryby!