czwartek, 7 września 2017

yope!

jeśli można mieć słabość do jakiejś marki to tak wygląda moja. zaczęło się niewinnie od kuchennego mydła o zapachu miodu i bergamotki, a później poszło już z górki. ulubiony imbirowy i herbaciany krem do rąk, mydło pachnące werbeną i cudowny balsam o tym samym zapachu. do sprzątania bambus i francuska lawenda. do kąpieli dziurawiec, geranium albo kadzidłowiec - zależy od dnia, nastroju albo pogody. lubimy się, oj mocno. duży plus za naturalne składniki, pocieszne zwierzaki na etykietach no i co najważniejsze - to nasza polska marka!